W zeszłe laty gdy jeszcze mój mąż żył serwowałam nam bardzo często pierogi z owocami. Jakie akurat były na czasie. Były to wiśnie (przepyszne są pierogi z wiśniami), truskawki no i oczywiście jagody ale po te musiałam pojechać do lasu. Było już późno, ledwo co było widać jagody. Mąż został w samochodzie bo komary cięły a ja tuż, tuż przy samochodzie skóbałam, bo to było już chyba po sezonie. Udało mi się uskubać pół słoiczka po dżemie, ale na kolację były pyszne pierożki. Oj jak dużo udało mi się narobić

W tym roku nie udało mi się zamrozić wiśni, ale zimą i tak będę sobie kupowała i robiła pierożki z wiśniami, polane śmietaną i posypane cukrem. A kg? Mam ich gdzieś, w końcu i tak nie jestem gruba
