Betina71 pisze:wiesniaczkaela pisze:Witam , mili Forumowicze.Śledziłam Wasze wypowiedzi i zaintrygowała mnie ta forma działania ZUS.Nie neguję że urzędnicy dzwonią w pewnych sprawach.Jedno jest pewne rozmowa telefoniczna nawet rejestrowana nie posiada MOCY URZĘDOWEJ.
Brawo. Co napisane to napisane,jest ślad i dowód a nie pogaduszki przez telefon. Pozdrawiam.
A co mi po "śladzie i dowodzie", który przyjdzie (lub nie przyjdzie) mi pocztą - listem zwykłym - po terminie komisji ? Wezwań zwykłych nie mają kopii w dokumentacjach. Mieszkam w miejscowości x i niedaleko jest następna miejscowość x (ta sama nazwa - inny kod pocztowy) - nasza korespondencja w 80% najpierw idzie do tej drugiej zamiast do właściwej. Zanim do nas dotrze mija czasami tydzień a czasami dwa - z dopiskiem "w x nie ma takiej ulicy" ;-( .
W większości przypadków my składamy "papiery" o to czy o tamto. To nam zależy a nie instytucjom. Wiedząc, że składam dokumenty od razu staram się o to aby wszelkie załączniki mieć przygotowane, bo wiem, że mi będą potrzebne. A w razie czego, mówię, że nie zdążyłam bo nie miałam na to czasu - nic się nie dzieje - w najgorszym wypadku wyznaczą następny termin komisji lub poproszą o dostarczenie potrzebnej dokumentacji.
Ostatnio z przyczyn ode mnie niezależnych nie stawiłam się na komisję rentową o godz. 10 a dojechałam o 13 i przedstawiałam sytuację - Pani grzecznie powiedziała - proszę się nie martwić, do 2-ch tygodni przyjdzie tym razem poleconym wezwanie na komisję i przyszło - następną miałam 12 dni później - na której to właśnie wysłano mnie do sanatorium.
Nie mam nic przeciwko telefonicznym wezwaniom - w końcu idziemy wraz z postępem do przodu a nie cofamy się. W latach 80 telefon był rarytasem teraz jak widać przeszkadza - jeszcze parę lat i tylko pozostanie nam droga elektroniczna i telefoniczna jak jest już w wielu krajach. Ale wtedy to dopiero będzie narzekanie - ale cóż począć ? Polakowi nikt i nic nie dogodzi
I jeszcze jeżeli chodzi o naszą dokumentację i dane - w mojej teczce z aktami mają wypis i dane z ostatniego pobytu prewencyjnego z 1998r. - więc trzymają wszystko - bo lekarz właśnie jak mnie kierował to oglądał kiedy byłam i się zdziwił, że ostatni raz byłam 18 lat temu. I w komputerach także są wszystkie informacje na nasz temat.