Ale po co w ogóle zaciemniać?
Jeśli wątpisz w skuteczność zabiegania

, to przepraszam, ale nie wiem czy ono ma sens

, bo efekt będzie połowiczny albo nie będzie go wcale.

Wiem, że wielu ludzi w to nie wierzy, bo tego nas nie uczono, ale pozytywne nastawienie ma ogromne znaczenie, może przynieść przynajmniej połowę sukcesu, a nawet więcej.
Przypomniała mi się pewna opowieść. Nie wiem czy gdzieś to przeczytałam, czy ktoś to opowiadał

, ale wiem, że to autentyczna historia.
Dwie pacjentki w szpitalu, w podobnym wieku i stanie zdrowia, przeszły operację usunięcia wyrostka robaczkowego. Jedna z nich od samego początku zaznaczała, że chce jak najszybciej wyjść ze szpitala, bo ma stado kur, którymi się zajmuje i nie ma czasu na leżenie w łóżku. Była pełna wiary, że po zabiegu, szybko dojdzie do siebie i szybko opuści szpital. Nawet nie brała pod uwagę innego scenariusza. U niej rana goiła się nadzwyczaj szybko i rzeczywiście wyszła do domu po bardzo krótkim czasie.
Druga pacjentka, operowana tego samego dnia, przez tego samego lekarza, od samego początku miała negatywne nastawienie do przebiegu leczenia. Wciąż na coś narzekała, snuła pesymistyczne wizje, a choroba stała się jedyną ważną sprawą, której się oddała. Żyła nią, a ona stała się niejako celem w jej życiu, bo na niej skupiała całą swą uwagę i na bolączkach z nią związanych. Może to brzmieć dziwnie, ale tak naprawdę ona jej potrzebowała, podświadomie chciała być chora. I była, bo rana nie chciała się goić z niewiadomych przyczyn, a pacjentka była leczona w szpitalu wyjątkowo długo.
Myślę, że każdy lekarz mógłby przytoczyć choć jedną podobną historię na temat nastawienia pacjenta do leczenia.
Także pamiętaj, zabieganie

zawsze przyniesie zamierzony przez Ciebie efekt, wierzę, że pozytywny, taki jakiego potrzebujesz.
