Basia onieśmieliła nie żeby napisać co nieco o zawodzie nauczycielki-nie pracuję tak jak Basia.Jestem nauczycielką tyle że przedszkola.Więc przybliżę moją pracę-dla niektórych nie pracujemy tylko chodzimy do pracy by wypić kawkę i posiedzieć na ławce w ogrodku przedszkolnym gdy dzieci się bawią.Zacznę od wykształcenia -mamy wszystkie wykształcenie wyższe ,kilka podyplomówek i mnóstw ukończonych tzw. warsztatów szkoleniowych--taki jest wymóg gdy się chce w zawodzie pracować.Nie rzadko warsztaty te są prowadzone w soboty i niedziele.Zbieramy zaświadczenia by na każde półrocze mieć co wpisać w arkuszu samooceny ,które oddajemy dyrekcji.
Jest pula pieniędzy na takie formy dokształcania ale gdy się wpiszą wszystkie nauczycielki z placówki, kasy starcza na dwa warsztaty,a wpisują się bo.....patrz wyżej dlaczego.Pozostałe opłacamy z własnej kieszeni.Reasumując, mamy takie same wykształcenie co nauczyciele w szkołach-lecz prestiż zawodu żaden -bo to tylko pani z przedszkola.Takie opinie są często w komentarzach.
Rozpoczynając rok szkolny we wrześniu, dostajemy 25" nieoszlifowanych diamentów" -dzieci.Które trzeba nauczyć prawie wszystkiego -nawet ściągania bielizny by się załatwić.Dzieci nie potrafią w większości samodzielnie jeść - w domu mama karmi itd.Tak jest w grupie najmłodszej.
We wrześniu już miałam dzieciaki 6 letnie -które przez 4 wcześniejsze lata uczyłam wszystkiego od podstaw.Dzieci samodzielne na początku ścieżki edukacyjnej przedszkola to wyjątki.
Więc tak: wrzesień -grupa 6 latków -muszę z każdym dzieckiem osobno przeprowadzić wstępną analizę gotowości szkolnej -- broszurka którą wypełniam jednocześnie sprawdzając zdolności
każdego dziecka z osobna gdy pozostałe mają inne zajęcia w tej samej sali pod moim okiem.Pytań mnóstwo --zadaję dzieciom i oceniam .Są tam ćwiczenia grafomotoryczne ,umysłowe,zręcznościowe.... to muszę przeprowadzić do końca listopada.Następnie wszystko podsumować i określić na podst. zliczonych pkt. jaki stopień posiada dziecko.Następnie zebranie z rodzicami i zapoznanie z ich wynikami.Ta sama praca jest od drugiego półrocza --tylko juz z innymi przykładami .W maju trzeba napisać tzw.opisową cenzurkę dla rodzica.To jest podsumowanie gotowości szkolnej dziecka.
Ponadto trzeba prowadzić arkusze obserwacyjne każdego dziecka gdzie wpisujemy spostrzeżenia , i wszystko co nas niepokoi w zachowaniu dziecka oraz pochwały.
Co miesiąc piszemy tzw. plany miesięczne z podziałem na dni tygodnia.Czyli mam "ściągę" co zaplanowałam robić w poniedziałek ,wtorek itd. w pierwszym ,drugim itd. tygodniu miesiąca. Takich planów jest 10 -wakacje plany nie obowiązują.
Plany piszę w domu ,obserwacje i gotowość szkolną w pracy -bo muszę to z dzieckiem przeprowadzać.Od połowy listopada szlifujemy Jasełka (scenariusz piszę w domu).Dzieci chorują to muszę wykorzystać kiedy jest ich sporo w sali .Śpiewamy kolędy i robimy próby.W grudniu Jasełka wystawiamy rodzicom 3-4 dni przed świętami.
Po Nowym Roku mam 3 tygodnie by zrobić przedstawienie z okazji Dnia Babci i Dziadka-- z tym przedstawieniem idę tez z całą grupą do DPS przedstawić Jasełka .W domu robię ok 100 kartek okolicznościowych dla mieszkańców DPS.Potem ferie -oczywiście pracujemy-chyba że jest mniej dzieci to
musimy choć kilka dni urlopu wykorzystać,ale wolałabym latem

, tak samo jak w czasie pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem.Przedszkole jest czynne w Wigilię i Sylwestra.Po feriach zimowych już szukam w necie nowych pomysłów na przedstawienie z okazji Dnia Matki i Ojca oraz Zakończenia Roku Szkolnego.Próby zaczynam na początku kwietnia,żeby w drugiej połowie maja dzieci już potrafiły nowe piosenki,tance i wiersze.Jednoczesnie uczę programu na Zakończenie Roku...które wystawimy w czerwcu.
W ciągu całego roku szkolnego przygotowuję dzieci do różnych konkursów -im więcej się udzielają tym więcj mam do opisania w arkuszu samooceny za kolejne półrocze.Z tego też jestem rozliczna.Jak dziecko ma problemy z przyswojeniem wiadomości to muszę z dzieckiem to opanować, w czasie gdy inne dzieci mają czas na zabawy dowolne.
Sprawa urlopu -mam 35 dni urlopu wypoczynkowego ,który mogę wykorzystać latem w miesiącu w ktorym przedszkole jest zamknięte.Tak ok. 23 dni -resztę wykorzystuję aby nie brać np L4 w ciągu roku.Oraz mam przymusowy urlop gdy jest np. 2 maj - 12 listopad -czy piątek po Bożym Ciele gdy nie ma zgłoszeń dzieci do przedszkola -wtedy na mus mam urlop wypoczynkowy.Chcę czy nie.Przedszkola są placówkami nieferyjnymi dlatego pracują w ferie ,wszystkie przerwy pomiędzy świętami i jeden miesiąc wakacji.Np,lipiec mamy otwarte -wtedy mamy dzieci z naszego przedszkola i dzieci przedszkoli (dwóch) które są urlopowane.W sierpniu my jesteśmy urlopowani a nasze dzieci chodzą do przedszkoli które byly w lipcu zamkniete.Na ok. 100 dzieci na wakacje zapisanych jest 70 dzieci plus dzieci z przedszkoli urlopowanych.Mamy w sumie więcej dzieci w wakacje niż w ciągu roku szkolnego a są nauczycielki ktore chciałby kilka dni urlopu dostać w miesiącu kiedy pracujemy.Wtedy pozostałe są non stop w pracy.Dlatego zostaje nam urlop który trzeba wykorzystać -kiedy? nie wtedy kiedy bym chciała -ale wtedy kiedy wyśle mnie dyrekcja np. w okresie ferii zimowych gdy dzieci chorują i można grupy połączyć .
Jesienią i wiosną gdy warunki pozwalają wychodzimy z dziećmi do ogródka przedszkolnego -wtedy nie raz słyszę zza płotu jak nam dobrze -bo co to za praca -dzieci same się bawią.Ja mam oczy wokół głowy jak na karuzeli -wiadomo -bezpieczeństwo.Dzieci rozpiera energia więc muszą się wybiegać-a do tego mamy to w podstawie programowej ,więc muszę wychodzić z dziećmi na określony czas poza budynek.
Dzieci z przedszkola współpracują ze środowiskiem -wyjścia do muzeum ,biblioteki ,na pocztę,do sklepu,- zwiedzanie miejsc użyteczności publicznej itp.Mile widziane są (ze strony dyrekcji)konkursy międzyprzedszkolne które przeprowadzam i na które sama szukam sponsora -dzieci uczestniczące dostają nagrody rzeczowe.Chodze więc i żebrzę w hurtowniach art. papierniczych ,zabawkowych itp.A jak nie dostanę to sama kupuję.Ale ? mam zapisaną "zasługę" -zorganizowałam konkurs
Mój wymiar tygodniowy to 25 godzin -60 minutowych .Tyle jestem w pracy -ale gdy zgłoszę dziecko do konkursu organizowanego przez inne przedszkole to przychodzę przed moim godzinami pracy -zabieram dziecko(ci) i idę --wracam i zaczynam swoje godziny pracy już w moim przedszkolu.Zgłaszam dzieci do wielu konkursów (to też potrzebuję do samooceny)i tak gratisowo chodzę po placówkach wiele razy w ciągu roku szkolnego.
Moja praca to obecność w sali tyle godzin ile pracuję w danym dniu.Bywa że nie mam kiedy wyjść do WC -co nie którym wyda się dziwne.Żeby wyjść do WC czekam na obsługę (jak wychodzę to również jestem odpowiedzialna za bezpieczeństwo dzieci).
Wybrałam ten zawód bo o takim marzyłam -a że w ciągu 35 lat mojej pracy pozmieniały się warunki i "przywileje" jak tu niektórzy pisali to pech nie tylko mój.Miałam pracować 30 lat a będę 40 lat.
Głos mam jaki mam -już go nie "naprawię' a to lata pracy. Na początku mojej kariery zawodowej dzieci były wychowywane jak dzieci -teraz? są podrzucane jak do przechowali .Rodzice roszczeniowi -najlepiej gdyby w święta było można je oddać do przedszkola.Powaliło mnie stwierdzenie bodajże 2 lata temu, gdy jedna z mamuś zapytała dlaczego 3 maja mamy zamknięte

Bez komentarza.
Co to za mamusia która przyznaje się że nie potrafi zapanować nad 6 latkiem dlatego odbiera go 5 minut przed zamknięciem.W domu sadza przed TV albo komputerem bo wtedy ma święty spokój.Ręce opadają.To jakie potem będzie nasze społeczeństwo ?
Pogoń za pieniądzem odsunęła dobro dziecka na dalszy plan.Takich rodziców mamy 80% i całe szczęście że te 20 % rodziców jest jeszcze prawdziwymi rodzicami.
Nie chcę się tu licytować jak napisał założyciel tematu-tylko uzmysłowić jak jak wygląda praca nauczycielki w przedszkolu.Pensja ? żałosne co napisał jurand 40 -moja dyrekcja zarabia z dodatkiem dyrektorskim 3 tys. Ja jestem nauczycielką dyplomowaną i nie zarabiam tyle ile tu napisano.Nie będę tu udowadniać ile ? ale ZUS wyliczył mi emeryturkę prognozowaną -dostanę coś ok. tyle ile Alicja.Ale na ten luksus muszę poczekać a właściwie przepracować jeszcze 5 lat.Jeśli pracę będę mieć -bo dwa roczniki idą do szkół w tym roku , dzieci mniej a zatem zwolnienia będą.I żeby człowiek jeszcze zdrowym był

bo sypie się powoli cała "konstrukcja"
Pozdrawiam

pracujących ,emerytów ,rencistów, i Wszystkich pozostałych których nie wymieniłam
