Dzięki Ci "smuga" za przypomnienie. Faktycznie pisałaś o tym tylko, że ja nie brałam tego do siebie. Dlaczego? Pewnie dlatego iż nie dopuszczałam myśli iż może być aż tak źle. Dziś wiem, że to mnie także dotyczy. Bezwład rąk odczuwam od dobrych paru lat. Czasem czuję jakby mi moje ręce omdlewały, były obok mnie. Odczuwam bóle mięśni tej ręki (rąk bo z drugą zaczyna dziać się podobnie). Ostatnio nawet pomyślałam czy oby nie mam zaniku mięśni. W moim przypadku także choroba poczyniła znaczne zniszczenia, a bóle nocne są trudne do zniesienia i to prawie każdej nocy. Nie wiem wówczas gdzie mam tę rękę położyć, włożyć czy ułożyć.
Wróciłam właśnie od lekarza orzecznika, która to nie kwestionując nic a nic moich dolegliwości wystawiła mi świadczenie rehabilitacyjne na 4 miesiące. Była miła i rzeczowa a także "ludzka". Współczuła mi problemów ze zdrowiem (sama utyka na nogę). Powiedziała mi też, że gdy moje świadczenie będzie zbliżało się ku końcowi a ja wciąż będę czuła się źle to mam ponownie złożyć wniosek. Na dzień dzisiejszy nic nie wskazuje, że pod koniec świadczenia wyślą mnie do sanatorium. Moje niektóre dolegliwości wykluczają zabiegi jakie mogłabym brać podczas turnusu rehabilitacyjnego a gdy powiedziałam, że równie dobrze mogę je brać w miejscu zamieszkania wszak skierowanie od neurologa posiadam, Pani orzecznik stanowczo powiedziała: "To wykluczone. Czy na wyjeździe czy w domu, Pani nie wolno poddawać się wielu zabiegom. One mogą zdecydowanie pogorszyć stan Pani zdrowia". No i co teraz? Będę siedziała w domku i dbała o to aby się nie przemęczać, aby wysilać tylko śmiać się i radować, ale z czego? Z tego, że nie jestem już taka jak dawniej?
Ciekawi mnie tylko czy będę miała "naloty" jakie potrafi ZUS zafundować podczas dłuższego L4
