Dzień dobry moi kochani Szaleńcy

Piękna niedziela się zapowiada, niebo bezchmurne na nim słonko i jeszcze cienka warstwa śniegu leży. Na prawdę ładnie
Smerfetka..., Smerfetka..., a, już wiem

to to takie niebieskie co to za Papą smerfem się uganiało
Witaj Smerfetko

, oczywiście że Cię pamiętamy i zapraszamy częściej, będzie nam bardzo miło
Kochani

, jeśli chodzi o choroby w sanatoriach to ja w 2015 roku w Ciechocinku zacząłem się źle czuć. Poszedłem do lekarza, nawet mnie nie badał tylko od razu stwierdził że to "choroba sanatoryjna". Miałem jeszcze coś ponad tydzień do wyjazdu i z dnia na dzień było coraz gorzej.
Kupiłem sobie jakieś leki w aptece i tak dotrwałem do powrotu. Po powrocie natychmiast poszedłem do mojego lekarza rodzinnego i co się okazało, miałem ostre zapalenie oskrzeli. Jeszcze chwila i by poszło na płuca. Takich mamy lekarzy w ośrodkach sanatoryjnych.
Czas kochani na kawę z humorem
Żona schyla się do lodówki po mrożonego kurczaka i w tym samym momencie czuje jak mąż próbuje "wziąć ją od tyłu".
Odwraca się oburzona i tłucze go mrożonym kurczakiem po głowie. Ten skonsternowany pyta:
- Kochanie, czy ty już nie lubisz "szybkich numerków" przy lodówce?
- Oczywiście że lubię - odpowiada żona - ale nie w LIDLU.
Poniedziałek w biurze. Kolega pyta koleżankę:
– Marta, która to godzina?
– Dziewiąta dwadzieścia.
– Boże! Ależ ten tydzień się wlecze
Serdecznie Was pozdrawiam, kochani Szaleńcy i życzę miłej i słonecznej niedzieli
