Dzień dobry kochani Szaleńcy
Późno bo późno, ale już jestem.
Od 7 rano robiłem badania które to co pół roku muszę robić.
Teraz od poniedziałku zacznę maraton po lekarzach, i tak neurolog, urolog, endokrymolog, diabetolog i kardiolog, zejdzie mi do połowy marca
No cóż, pesel - i tyle
Zapraszam na kawę z humorem
W sądzie adwokat pyta świadka:
– Pani Kowalska, zna mnie pani?
– A oczywiście, że znam pana odkąd był pan chłopcem – panie Nowak. Taki grzeczny, zawsze mówił „dzień dobry”. Doprawdy, jestem zawiedziona, miałam nadzieję, że wyrośnie pan na kogoś porządnego. A pan manipuluje ludźmi, pije, pali, kłamie, obgaduje ludzi za ich plecami, zdradza pan żonę. Uważa się pan za nie wiadomo jaką grubą rybę, a w rzeczywistości to pan jesteś nędzną szprotką.
Adwokat zmieszany próbuje zmienić temat i wskazuje na drugiego prawnika.
– A jego pani zna?
– Pan Malinowski? oczywiście, że go znam! On jest tym leniwym gburem, co spał już z co drugą panną w tym mieście i łudzi się, że jego żona nic o tym nie wie. Cały czas ma pan problemy z alkoholem, panie Stasiu?
Oboje mecenasi omal nie zapadli się pod ziemię ze wstydu.
Nagle sędzia ich przywołuje i szepcze stanowczo:
– Jeśli zapytacie ją: Czy mnie zna? – przysięgam, że długo nie wyjdziecie z pierdla!
Milioner na łożu śmierci dyktuje testament:
– Mojemu kuzynowi Marianowi zapisuję wszystkie akcje i posiadłość nad morzem, mojej wiernej kucharce Helenie – rezydencję na Jamajce, a mojemu siostrzeńcowi Heniowi, który zawsze twierdził, że najważniejsze jest zdrowie – moje buty sportowe, rakietę tenisową i kostium.
– Kochanie, a może wypróbujemy dzisiaj wieczorem inną pozycję?
– Z przyjemnością, najdroższy… Ty stań przy zlewie, a ja usiądę z pilotem przed telewizorem.
Miłego i pięknego dnia życzę Wam kochani Szaleni Ludzie
