Witam. Właśnie wróciłem z tego przepięknego lecz zabitego dechami miejsca zresztą nie ma sie co dziwić zima to nie sezon na morze ale i tak było lepiej niż w robocie.

Jeśli chodzi o sam budynek to tak toszkę zaniedbany ale ujdzie w tłoku. Brudu nie widać ale jeśli ktoś ma alergię na roztocza to powinien się na nie przygotować bo wykładziny leżą tam już ponad 20 lat. Koleszka jak trzepał koc na balkonie to musiał zamknąć za sobą drzwi bo sie kurzyło jak popielnika. Mi osobiście przeszkadzała wilgoć którą najwiecej było widać na uszczelkach przy szybach, dosłownie pleśń powód brak kratki wentylacyjnej. Ale nie ma sie co dziwić panie sprzątaczki są tylko dwie i czasu wystarcza im na zabranie śmieci i odkurzanie. Papieru toaletowego i reczników nie żałują. Posciel mi dali sam ją musiałem zmienić ale to nie problem troche ruchu nie zaszkodzi. Obsługa super, na recepcji na stołówce nie ma co muszę pochwalić a najbarziej panią kierownik super kobietka, taka życiowa zezwala na codzienne imprezy oczywiście bez alkocholowe. Czego nie można sie spodziewać od pani Wandzi pielęgniarki która mimo zezwolenia P. kierownik kazała przyciszyć muzykię argumentująć to tym ze kuracjusze dzwonią i sie skarżą mimo ze nie mieli do niej nr telefonu

Mówiła konkretnie "mozna zrobić imprezę ale po cichu" hehe. Ale nie robiła afery tylko se pogadała. Oprucz P. Wandzi była jeszcze druga mniej zauważalna P. Hela cicha skromna ale znająca sie na rechabilitacji pielęgniarka. Muszę wspomieć o Bartku młodym ambitnym i bardzo pracowitym chłopaku, który ciągnie tam chyba 3 etaty. Dało sie zauważyć ze nie przepadał za mną ale ja go podziwiam i wierzę ze daleko zajdzie jesli sie nie zmieni. Polecam również masaż u P. Magdy działa relaksacynie i rozluźniająco a koledze przywruciła mimikę tważy POLECAM!!!. Kuchnia skromna ale za 7 zł dziennie bo tyle zostaje na wyżywienie jednego kuracjusza nie masie czego spodziewać choć i tak na obiad pani Kasia (szefowa kuchni) robiła cuda. Mięsko było zawsze tak zrobione ze noża i zebów nie trzeba było używać, poprostu rozpływało sie w ustach. Zupki pierwsa klasa. Brakowało dobrej jakosci ważyw na śniadaniu i kolacji ale mozna było sobie to zorganizować we własnym zakresie. Herbaty i chleba było bez limitu ale na kolację już nie było cytryny a na sniadanie nie było kawy mimo ze prywatni ją dostawali. Sniadania monotonne 2 pasterki wedliny jeden dla człowieka a drugi dla kota. 2-4 plasterków sera 2 plastry pomidora z biedronki. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszłoNauczyłem sie robić sałatki

. Słyszałem ze wyganiali ze stołówki po upływie 30min. Jak ktoś nie zdązył zjeść lub wypić herbaty to w keszeń i dowidzenia bo prywani przychodzą. Taki brak wychowania ale trzeba im wybaczyć bo to jeszcze dzieci i brak im doświadczenia życiowego.
Wieczorki taneczne bedą jesli bedą chetni aby w nich uczestniczyć u nas nie było "chetnych".
Basen w stegnie 22km wożą busem ale cieżko się dopchać bo jest tylko 8 miejsc wiec jeżdzilismy własnymi autami.
Telewizja i parking płatny ale trzeba sie targować to bedzie taniej. Ale i tak działa tylko reczie bez pilota. 100zł chcą za pilota.
Barmanka w barze nie chce włączyć telewizota bo kierownictwo podobno nie kazali włączać bo kuracjusze nie bedą płacić za teleewizję w pokojach. Do morza ok 400m Jak by co to piszczie a podpowiem jak bedę mógł.