Witam,
Powiem tak, dwa lata temu jako dwudziestoletni chłopak zaraz po maturze i egzaminie zawodowym (technik), wyjechałem do Dzwonkówki w Szczawnicy. Obawy były, wyjeżdżając, zadawałem sobie pytanie: co ja będę robił ze "starymi babkami i dziadkami". Byłem jedynym tak młodym kuracjuszem, pierwsze dwa dni upłynęły w pewnego rodzaju "izolacji",stwierdziłem że sam też mogę zwiedzać i tak dalej. Wiadomo starsi szybciej łapali ze sobą kontakt, ale tak od słowa do słowa głównie na stołówce i zebrała się nasza siedmioosobowa grupa, która prawie każde popołudnie spędzała razem. Wycieczki, rowery, w ogóle nie czułem jakoś różnicy wieku. Pozwiedzałem, przeszedłem szybki kurs tańca troszkę innego niż do jakiego jako młody bylem przyzwyczajony i mam wiele miłych wspomnień z tymi "starymi babkami i dziadkami", bo z każdym kuracjuszem i kuracjuszką rozmawiałem żartowałem.
Teraz szykuję się do następnego wyjazdu też do Szczawnicy, Sanatorium Budowlani, obawy są że może się "nie odnajdę" w starszym gronie, ale już jakiś bagaż doświadczeń jest.
Więc jedź śmiało, nikt tam Cie nie pogryzie
Pozdrawiam