Sanatorium Dzwonkówka w Szczawnicy - to jakieś nieporozumienie.
Aktualnie jestem w tymże sanatorium. Przyjechałam prywatnie na 8 dni. Zarezerwowałam 2 miesiące temu. Głównie chodziło mi o Szczawnicę a konkretnie o Pieniny bo bardzo dużo chodzę po górach. Pomyślałam, że skoro będę w uzdrowisku to przy okazji połączę przyjemne z pożytecznym. Niestety tak się nie da a bynajmniej nie będąc w tym uzdrowisku.
Gdy dzwoniłam dwa miesiące temu i rezerwowałam pobyt powiedziałam, że chodzi mi o to abym zabiegi miała głównie rano, nawet bardzo wcześnie gdyż chodzę po górach a to zajmuje często cały dzień. Pani odpowiedziała, że akurat z tym problemu nie ma, mogę sobie wybrać godziny jakie mi pasują. O tym nawet tu na forum pisałam. Jak to bywa przyjechałam jednego dnia a dopiero drugiego dnia o 09:00 miałam wizytę lekarską czyli mówiąc kolokwialnie jeden dzień mam w plecy. No cóż... tak to jest mimo iż mądry nie zrozumie a głupi pomyśli, że tak ma być tak jak z tym, że w soboty i niedziele zabiegów nie ma (lekarze i pielęgniarski w szpitalach w te dni pracują. Także ludzie innych zawodów, ale to nie ważne). Jeszcze w dniu przyjazdu udałam się do Pani pielęgniarki, do której gabinetu gdy zapukałam powiedziała, że mnie za chwilę poprosi a najlepiej gdybym przyszła za godzinę. Powiedziałam jej, że jest 14:00 a za godzinę to się już ciemno będzie robiło a ja chciałam chociaż miasto zobaczyć, no więc Pani skróciła czas do... 15 minut. Wychodząc nie zamknęłam drzwi i usiadłam na krzesełku w holu cierpliwie czekając. Czy dacie Państwo wiarę z jakiego powodu pielęgniarka nie mogła mnie przyjąć? Otóż wraz ze swoją koleżanką robiły zakupy przez internet. Jedna potrafiła to robić a druga nie więc koleżanka jej pomagała. O zgrozo..... a mnie początkowo kazała czekać godzinę.... Na drugi dzień wizyta lekarska o 09:00 godzinę po śniadaniu. Byłam sama gdyż turnus z NFZ rozpoczął się 4 dni wcześniej. Gdy weszłam do gabinetu przedstawiłam historię moich chorób dając w pierwszej kolejności Pani Doktor zlecenie na zabiegi przepisane przez moją doktor neurolog. Ta nie wzięła do ręki tylko powiedziała: "Niech Pani to schowa bo ja dam Pani zabiegi takie jakie mi pozostały". Strach mnie ogarnął bo przypomniały mi się operacje, gdzie zamiast migdałków chirurg usuwał wyrostek lub też pozostawiał narzędzia w jamie brzusznej. Pomyślałam: "a jak ona mi da inhalacje zamiast prądów na mój chory lędźwiowy to jak mam się zachować? Podziękować czy zwyczajnie opie...ć? Nie wytrzymałam i podałam jej ostatni wynik rezonansu magnetycznego napisany komputerowo. Wzięła do ręki i nie potrafiła przeczytać (robiła to na głos) po czym powiedziała: "A co oni tutaj napisali, o co im chodzi. Ja tego nie wiem". Jeszcze większy strach mnie obleciał więc mówię jej, że 3 lata temu to brałam laser który mi pomógł na to ona, że laseru już nie ma. Ja dalej że tens mi też pomagał a ona, że tensu mi nie da. No w końcu dała mi dwa zabiegi wg mnie konkretne (Jonoforeza borowinowa i Interdyn). Pozostałe to kąpiel w wannie solankowa, gimnastyka grupowa i wirówka na nogi (zwyczajna wodna bez jakichkolwiek dodatków). Po wizycie lekarskiej trzeba do Pani pielęgniarki, która wyznacza godziny. Ta do mnie, że za godzinę a były dwie i opowiadały sobie jakiś film. Przyszłam za godzinę (obiad się zbliżał a ja bez zabiegów i jeszcze na dworze nie byłam a pogoda cudowna. W końcu klimatem też trzeba się kurować a nie siedzeniem z dusznym pomieszczeniu). No i teraz dopiero sie zaczęło:
Przykładowy czwartek bo to będzie za dwa dni:
8:00 - śniadanie
09:00 - gimnastyka grupowa
11:30 - Interdyn
12:00 - Jonoforeza borowinowa
13:00 obiad
14:10 - kąpiel solankowa
Zaznaczam, że od rana nigdzie nie wyjdę bo zejście z 600 m npm do miasta zajmuje trochę czasu a później wejść na górę także.
Z kolei w Szczawnicy o 15:00 robi si,ę już mroczno. Miasto jakby wymarłe chociaż cudne i chętnie bym chciała pospacerować jednak nad Grajcarkiem spacerować samej kobiecie gdy jest mrok to raczej nie polecam. Miejscowi zakapturzeni siedzą na ławeczka jakby się kurowali.
Zapłaciłam nie małe pieniądze. cieszyłam się na ten wyjazd a teraz co mam robić? Pieprznąć zabiegi i robić swoje czyli chodzić i podziwiać i cieszyć się górami? No ale zabiegi? One są w cenie za pobyt!!!.
Jedna Pani doradziła mi aby co rano przychodziła do pielęgniarek i na każdy dzień prosiła o wciśnięcie mnie gdzieś jak najwcześniej. Zapłaciłam i mam prosić, wręcz żebrać o wczesne zabiegi. Do czego to doszło...... Pojechałam prywatnie dlatego gdyż na fundusz czeka się 2,5 roku (w moim województwie) a ja potrzebuję rehabilitacji na kręgosłup. Co pół roku biorę zabiegi prywatnie ale tutaj chciałam też w klimatycznym kurorcie jakim jest Szczawnica wypocząć. Podpowiedzcie co mam dalej robić? Czy pisać na nich skargi? Wzięli opłatę klimatyczną a ja klimatu nie czuję bo obskórnego wczesnogierkowskiego budynku nie opuszczam

:(:(