No to tak...udałam się telefonicznie do źródła, które było tam w kwietniu. I tak...po pierwsze cały czas lało, ale wpływu na to brak. Ośrodek z tych mniejszych. Minus była w pokoju czteroosobowym ale za to lodówka była gratis.

nie ma dyrektora tylko Pani Dyrektor nie wnikala było przywitanie i tyle ją widzieli. Pokoje ok, duże szafy, czysto, łazience przydał by się remont ale bez tragedii. Rehabilitacja szczególnie zabiegi mokre super. Jedzenie jak to w sanatorium, nie była głodna. I faktycznie mały zonk komercyjnymi jedli praktycznie to samo, diety miały też owoce. Atmosfera fajna. Tańce na dole jest sala super. Byla w wielu duuuużo gorszych obiektach. Polańczyk piękny ale to wiem bo uwielbiam Bieszczady. Acha..jest faktycznie lekarz chyba Litwin, cham delikatnie rzecz biorąc. Ona miała miłą starsza Panią doktor dostała takie zabiegi jakie chciała. Reasumując rozumiem rozgoryczenie autorki bo sama trafiłam niedawno na ośrodek, oczywiście prywatnie, z którego wyjeżdżając czułam potworna ulgę. Powiedziała, że była wcześniej w AmerPolu i wróciła by do Dedala. Bez wahania. No...to dla uspokojenia. Zresztą doczytałam kilka opinii tutaj, nawet reportaż i nie znalazłam nic złego. I przydałoby się aby autorka dopisała się po naszych postach...nie lubię takich wrzutek troszeczkę.