Witam wszystkich
Ja od dziś na turnusie w "Krystynie".Przyjęcie poszło o dziwo szybko.Byłam na miejscu o 9.00 a już kilka minut po miałam przyznany pokój a zaraz później wizytę u lekarza.Kto zaszczepione od razu jest wzywany do przełożonej pielęgniarek(teraz przyjmuje w pokoju gdzie kiedyś była biblioteka) i od ręki załatwia wszystkie sprawy formalne.Później recepcja (opłata za tv i czajnik 35zł-rehabilitacja dla dorosłych na NFZ),pokój pielęgniarek i lekarz.Moja pani doktor przyjmowała już od 10.00,więc chwilę po miałam już rozpisane zabiegi.Niezaszczepieni mają robiony wymaz i szybki test.Takie osoby czekają na wynik na dworze pod parasolem.
Pokój mam na starej części chyba kardiologii.

Niestety brak tam windy,2 piętro...pan techniczny pomaga w noszeniu bagaży,bo jest sporo schodów do pokonania a nikt z rodziny nie może wejść na teren budynku dalej niż na recepcję.Dwóosobowy,meble starej daty,szafie z tyłu odpadają plecy,wielkość standardowa choć przy dużej ilości kobiecej garderoby może być kłopot

,w przedpokoju lustro,brak półki na czapki czy szal.Reszta wystroju jak zawsze-dwa łóżka (bez kocy),malutkie szafeczki więc kto ma więcej rzeczy ten ma problem bo nie ma gdzie ich schować.Stół stoi przed szafką z tv ,jest lodówka ale z utrudnionym dostępem do drzwi bo przed nią stoi stół...Łazienka pozostawia wiele do życzenia.Stare kafelki,plastikowe zawieszki na ręczniki,brodzik nie domyty(kamień)

W porównaniu z innymi pokojami w innych częściach tego obiektu ten wypada słabo.Wiem,bo przez 2 poprzednie lata mieszkałam w pięknych pokojach po remoncie.Ale mam dwójkę a przełożona mi powiedziała,że te ładne to są teraz trójkami,więc z dwojga złego wolę ten ale bez tłoku
Remont...nie od dziś wiadomo,że Krystyna ciągle ma remont.

Kardiologia w rozbudowie.Czasami słychać odgłosy wiertarek czy innego sprzętu w pokoju ale mi to nie zakłóca odpoczynku.Myślę,że dla tych co są bliżej klatki schodowej może to być uciążliwe.
Stołówka...posiłki są na 3 tury.Siedzi się z osobą z pokoju.Większość nosi na obiekcie maseczki,wchodząc na jadalnię też ludzie są w maseczkach ale na pewno nikt nie zwraca uwagi kuracjuszom jeżeli jej ktoś nie ma.Jedzenie jak to w sanatorium.Nie ma co wybrzydzać.Ja dodatkowo nie jej mięsa i lekarka wypisała mi takie zaświadczenie do dietetyczki,które mnie uratowało że nie muszę dopłacać do posiłków.Czy będę miała więcej warzyw,trudno powiedzieć...czas pokaże.
Pani doktor młoda,trochę zakręcona ale udało nam się dojść do porozumienia i na podstawie poprzednich pobytów i kart z nich,mam rozpisane zabiegi takie jakie chciałam.Zaskoczyły mnie godziny bo od 7.00 rano PNF ,przez 15.00 wirówka,o 19.00 hydromasaż...a zaskoczyły mnie dlatego,że tak rano miałam wizytę a tak rozległe godziny zajęć.Ale jak się tylko da na pewno będę próbowała je zrealizować wcześniej.
Na dziś to chyba tyle.Następne dni pokażą na ile wszystko sprawnie działa albo nie
