Re: Kamień Pomorski - Mieszko
: 29 lis 2020 22:24
Dzien dobry szanowni państwo, a przede wszystkim moi kochani przyjaciele z turnusu koniec sierpnia i poczatek września br
.Witam ludzi którzy byli tam juz wcześniej i podnoszę lapke do tych co dopiero tam pojada .Prawda jest taka .ze na temat tego turnusu znajduja się juz trzy wpisy ,pod którymi mogę się tylko podpisac i to dwoma rekami.Opisane jest w nich wszystko ,co można by zec na temat tego turnusu,waronkow,zabiegow, wyżywienia oraz traktowania przez personel,nic dodac nic ująć .Ciekawie i z humorem ,bardzo dokładnie opisane miejsca ,akcje ,ale przede wszystkim osoby,ktore tam były w tym czasie.Lechu to TY postawiles wysoko poprzeczke ,wrzucając te wpisy ,przez co tak długo nie mogłam się zebrac żeby cos napisac ,bo przecież TY zrobiles to perfekcyjnie.Zaczne od początku. Kiedy dostałam skierowanie do sanatorium,zastanawialam się co ja mam zrobić.Bedac nowicjuszka w tym temacie[jeszcze nigdy nie bylam w sanatorium],to jeszcze ten cholerny covit-19 ,prawie 750 km od domu,co teraz.Raczej nigdy w takich sytuacjach nie sugeruje się opiniami innych ludzi,jade gdzies lub ide i juz.Tym ,razem było inaczej ,postanowiłam poczytac,co pisza Ci ktorzy juz byli w tym sanatorim i przyznam ze bylam przerazona tym miejscem w Kamieniu Pomorskim o nazwie Mieszko.Majac jechać w ramach urlopu wypoczynkowego ,którego nie miałam juz za wiele,bilam się zmysłami jechać czy nie.Na szczęście nie trwalo to długo ,mój zdrowy rozsadek podpowiadal mi ,czekalas na sanatorium 3 lata ,a teraz nie chcesz nawet sprobowac żeby się dowiedzieć jak jest naprawdę.W końcu zapadla decyzja ;Goralka jedzie do sanatrium nad morze ; wygral mój zdrowy rozsadek ,no i bardzo dobrze,bo juz nie długo okazało się ,ze to była jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu.Nie zaluje ani jednej chwili spędzonej w tym miejscu ,a przede wszystkim z tymi ludzmi
W Mieszku dostalam pokoj z Halinka ,od poczatku przypadlysmy sobie do gustu ,miala byc z nami jeszcze jedna osoba,ale na nasze szczęście zostalysmy do końca same ,ku naszej uciesze,
Juz na drugi dzien na dyskotece przed basenem zapoznalysmy się ze spora gropa kuracjuszy,pomimo tego ze w tym dniu zostaliśmy dość ostro potraktowani, przez personel osrodka,rozgonieni do swoich pokoi,za glosna muze i tance ,to jak to nazwal Lechu nie zaprzestaliśmy naszych dzialan konspiracyjnych. Wrecz przeciwnie,dalo nam to więcej motywacji i bodzcow do tego ,żeby się wspólnie organizować i integrować,pomimo tych wszystkich regulaminowych zakazow
Miedzy nami znzlazl sie czlowiek,ktory byl inspiratorem wszystkich tych przedsiewziec.pomimo problemow na ktore napotykal na każdym kroku ,nie dawal za wygrana.Lechu,bo to o nim mowa niepozorny i skromny,a w rzeczywistości ,wspanialy tancerz znawca wszelkego rodzaju muzyki,wodzirej ,potrafil bawic towarzystwo opowiadając kawaly w nieskonczonosc .Nierozlacznymi jego atrybutami były dwie rzeczy czapeczka z daszkiem [kaszkiet] i glosnik bombox z którym prawie nigdy się nie rostawal.Bombox był z nami wszędzie przy basenie, na plazy przy ognisku na korytarzu ,w pokojach .Kiedy w Mieszku slychac było muzyke lub spiew to juz było wiadomo ,ze to Leszek.Nasz muzyk miał z sobą jeszcze dwa gadżety maly kufelek i swój kielonek z którymi nigdy się nie rozstawal ,a których wiecznie szukal.A i miał jeszcze sąsiada Pikusia ,którym się bardzo opiekowal
Musze powiedziec ,ze Leszk potrafil zrobic wrazenie na ludziach,bedac wspolnie w Kolobrzegu przypadkiem znalezlismy sie na pchlim targu,gdzie Leszek wprawil zarówno mnie jak i znajdujace sie tam osoby w oslupienie wiedza na temat muzyki.Wertujac na jednym ze straganow plyty winylowe,zatrzymywal się na chwile przy jakiejś plycie ,bral ja do reki i zaczunal spiewac utwory które się tam znajdowaly i trzeba przyznać ze robil to perfekcyjnie.Ja stalam obok i nie zapomnę tego widoku.Wlasciciel tych plyt siedział na stolku,czaly czas sluchal i obserwowal jak Leszek spiewa ,ale w końcu nie wytrzymal i wstal,widac było ze jest pelen zachwytu i podziwu powiedział te słowa,no proszę to jest jeszcze to pokolenie ,które zna muzyke i jeszcze umie dobrze zaspiewac ,młodzi juz tego nie potrafią.Widzialam ,ze wszyscy którzy tam byli, byli zdumieni wiedza Leszka na temat muzyki . Lechu bez Ciebie nie było by w Mieszku tak jak było,dziekuje Ci w imieniu wszystkich.A teraz jeszcze kilka osob ,o których jeszcze chciałam cos napisac,nie bylabym sobą gdybym tego nie zrobila.Franek,to chodzący GPS,bedac samochodem,nie miał zadnych przeszkod ,bral do samochodu komplet osob i jechal na podboj tamtych okolic,a znal te tereny bardzo dobrze był kierowca,przewodnikiem i opiekunem ,sluchalismy jego opowieści czasami nie majac nic do powiedzenia [cicho bo Franek mowi],doswiadzczony przez zycie ,ale zawsze zyczliwy i mily.Czasami zachowywal się jak ojciec ,po imprezie wpadal rano do pokoju i dawal nam repremende ,a nie mowilem prosiłem itp.Zwiedzilismy z Frankiem tyle pięknych i ciekawych miejsc dzięki.To w końcu na naszych oczach rozkwitalo piękne uczucie,ktore trwa do dziś.Basia nasza sasiadka wspaniala przyjaciolka zawcze ciepla i mila,towarzyska i madra.Jeszcze nasze wspaniale malzenstwo Marzenka i Rysiu ,Rysiu oaza spokoju,najlepszy przy stole biesiadnym ,zachecal wszystkich do spiewu piosenek biesiadnych co mu bardo dobrze wychodzilo,Marzenka mila i sympatyczna,wiecznie usmiechnieta,wspaniala kompanka na imprezach ogniskowych.Zdradzila nam nawet tajemnice w jaki sposób dostala Rysia za meza[sama napisala i zaspiewala piosenke na te okoliczność].Zdzislaw facet z klasa ,dżentelmen w każdym calu ,mily sympatyczny i pelen uroku ,namiastka mężczyzny ,który ma szacunek do kobiet i umie to okazac.Jwonka nasze tance na korytarzu ,pod drzwiami naszej wiecznie niezadowolonej z niczego sąsiadki [M0],to za glosno to za cicho,w rytmie disco polo,a potem ucieczka na koniec korytarza.Moja Halinka,stojaca na strazy i pilnujaca porządku ,żeby o 22 nie było juz nikogo u nas w pokoju.Dlugo jej się to udawalo,ale z czasem juz nie mogla nad tym zapanować i odpuscila.
8-)Moi drodzy było w MIESZKU wszystko cos dla ciala i cos dla ducha.Byly zabiegi ,masaze basen grota solna itp.,czyli wszystko żeby podreperowc nasze zdrowie,bylo wspaniale towarzystwo .były imprezy,z wspaniałymi ludzmi,ktorzy nawet w tym trudnym czasie pandemii,znalezli lek na cale zlo.Bo to przecież nie szaty zdobia człowieka,to nie piękne apartamenty z pięknymi lazienkamii lozkami,ale to ludzie z którymi mamy przebywać trzy tygodnie,daja nam najwięcej przyjemności,ciepla i miłego słowa i uśmiechu i sprawiają ze jest nam przyjemnie.To CI ludzie sa inspiracja i motywacja ,ze jest nam dobrze ,nawet wtedy gdy warunki nie sa najlepsze i tak było w tym przypadku.Nie trzeba nigdy patrzeć pod kotem wygod i luksusow,bo to przecież nie sa wczasy all inclusive,tylko sanatorium NFZ.Trzeba stworzyć wokół siebie miejsce dla drugich ludzi,po to żeby z nimi mile i na wesoło spedzic ten pobyt ,wzorując się na slowch piosenki Anny Jantar żeby szczęśliwym byc drugiemu szczęście dac tak mało trzeba nam i dużo tak,mysle ze wtedy nikt nie będzie wspominal warunków jakie tam były w tym sanatorium ,ale będzie długo wspominal i opowiadal o ludziach których tam spotkal i co z nimi przezyl .Tak jest w moim przypadku ,dla mnie w Kamienu było milo,sympatycznie ,wesoło ,wręcz wspaniale ,przypomniały mi się w niektórych momentach moje młode lata. Na zawsze w moim sercu pozostaną ludzie z którymi tam bylam i to co z nimi przezylam Dziekuje Wam wszystkim moi kochani i do miłego zobaczenia.
