cWitaj elizaa
Dzięki za wsparcie
Ale z kim mam walczyć? Z ogólnopolską infolinią, czy Naczelnikiem ds spraw mundurowych

. Przecież mi odpisał
Mieszkam na Górnym Śląsku i niestety mam inny ogląd sytuacji niż ktoś z województwa, gdzie nawet dziś jest kilkadziesiąt zachorowań dziennie, a są powiaty, gdzie jeszcze nie chorował nikt. Województwo Śląskie jest stosunkowo małe (powierzchnia) a mieszka w nim 4,5 mln ludzi. Na zarażonego każdy prawie się natknął. Np. teraz mój wnuk jest na szkolnej "kwarantannie" (sam, jego rodzice i brat nie

), bo w jego klasie jest dwoje dodatnich dzieci objawowych rodziców z dodatnim wynikiem testów. Klasa ma lekcje zawieszone i czekają już drugi dzień na decyzję sanepidu.
Tak, że ja się nigdzie nie wybieram, jak by coś mi się miało zdarzyć, to wolę w domu niż np. 600 km od domu
W Admirale II byłam w styczniu/lutym w 2017 roku (przed remontem), upchali nas we 4 w trójce, jadłam w Bursztynie, 15 minut na posiłek bo kilka zmian a od 09 do 10.30 stołówka musiała być pusta i przygotowany szwecki stół dla Niemców, kawał drogi do Rusałki na zabiegi, zwłaszcza mokre w zimie, gimnastyka w jakiejś piwnicy bez okien w Bałtyku - makabra.
Tak, że na razie poddaję się ale bardzo jeszcze raz dziękuję za wsparcie, pozdrawiam i proszę
UWAŻAJCIE NA SIEBIE
PS. Wczoraj dowiedziałam się, że siostra mojej koleżanki, która pod koniec września wróciła z Ciechocinka leży w szpitalu zakaźnym w Tychach, od 3 dni na OIO-mie. Wracała jakimś busem, nie wiem z jakim przewoźnikiem i nie wiadomo, gdzie się zaraziła. Teraz właściwie nie ma z nią kontaktu a ja do koleżanki też w kółko nie dzwonię. To ona do mnie zadzwoniła, żeby mnie ostrzec, bo wiedziała, że mam jechać w październiku do Wieńca a to ten sam powiat co Ciechocinek.