Jesteśmy parę dni po pobycie w Astorii
Zdania nie zmieniamy, ani odnośnie jedzenia, ani zabiegów, ani towarzystwa
Jedyną rzeczą jak nam brakowała to było brak miejsca do wspólnego posiedzenia, pogadania, wypicia wspólnej kawki czy wody . Było nieraz chłodno, dzień szybko się kończył i musieliśmy wyjść poza sanatorium....
sporo osób było chorych...
były oczywiści niesnaski między kuracjuszami, szczególnie panie w pokoju nie potrafiły się dogadać.
Na tańce chodziliśmy do piwniczki, czy Wojskowego lub Włókniarza....
Wojskowy i Włokniarz to molochy, dla osób starszych lub z problemami lokacji - mogą być problemy.
Dzięki za fajny pobyt w Busku i oby do następnego
