Był to pamiętny dzień 21 listopada. Świeciło wtedy słońce i wiał lekki wiatr. Miało być to zwykłe przyjacielskie spotkanie. On czekała na mnie pod kinem. Podeszłam i przywitałem się. Weszliśmy do środka i zbliżyliśmy się do kasy. Rozmawialiśmy jak zawsze o różnych drobnostkach, podśmiewując się co chwilę. Kupił dla nas bilety. Tradycyjnie zostały one podarte, a my weszliśmy na salę. Usiedliśmy w wyznaczonych dla nas miejscach. Wróciliśmy do luźnej konwersacji.
Po chwili rozpoczęły się zwiastuny. Wszystko ucichło, a on ostrzegł mnie:
- Jak będziesz się bała, to złapię Cię za rękę.
- Pewnie. Też Cię złapię.
Uśmiechnęliśmy się. Film w końcu się rozpoczął. Momentów strasznych było kilka, jednak On nie wykonała żadnego ruchu. Od czasu do czasu rzucaliśmy do siebie tylko śmieszne komentarze. I tak przeleciało półtorej godziny seansu.
Na ekranie pojawiła się scena w której kobieta zmienia się w węża. Ja głupia, wpatrzona byłam w ekran szukając najmniejszego błędu w tej scenie.
Na mojej ręce poczułam nie spotykane dotąd ciepło. On złapała mnie za rękę. Chwycił tylko za górną część. Odwróciłam rękę i objąłam jego dłoń. Ścisnęłam ją mocno. Zaczęłam poruszać powoli kciukiem. Przestałam. Straszny moment się skończył. On trzymała dalej. Dlaczego on dalej mnie trzyma?
Poruszyłam kciukiem.
Boże, czy ja czasem nie przesadzam? Niee. Raczej nie. Ale mi szybko biło serce. Boże jak ono waliło.
W takim wieku mogę mieć zawał? Niee. A jak tak? Uspokój się cholera, uspokój!
Zaraz. A jak On to czuje? Wuefista mówił nam kiedyś, że kciuk ma własną tętnicę. Spokojnie, tylko spokojnie! Wszystko jest dobrze. Odwróćmy myśli. Trzymanie za rękę…
Zaraz, zaraz! Przecież właśnie to robię!
Boże, jaką On ma delikatną dłoń… Mógłbym ją tak trzymać przez resztę życia.
Trzęsie mi się ręka? A może to jego? Czy mnie? Już nie wiem. Czemu nie puszcza? Nie rozumiem.
Czemu ja ze sobą walczę? No po co? Dzieje się jeden z najwspanialszych momentów w moim życiu, a ja ze sobą walczę.
W filmie przytuliła się para. Ścisnął moją rękę. Patrzyliśmy na ekran. Czasami się śmialiśmy i mówiliśmy coś do siebie.
Na ekranie pojawiły się napisy końcowe. Sala została ponownie rozświetlona. Puściliśmy się. Jak gdyby nigdy nic, trzymaliśmy się i puściliśmy. Wstaliśmy. Popatrzył na mnie.
- Jak się podobał film?
- Super. – odpowiedziałam.
Mimo, że nie pamiętałam połowy filmu.
