Tu na momencik wrócę jeszcze do wczorajszych moich "wypowiedzi" odnośnie wyjazdów męża/żony do sanatorium. Otóż ja wychodzę z założenia:
"Jeśli kochasz to puść wolno. Jak wróci to Twoje, a jak nie, nigdy Twoje nie było".
Pozdrawiam w przepiękne, słoneczne południe


