Re: Oczekuję na skierowaniedo sanatorium
: 31 lip 2014 11:00
Wyobraźcie sobie NFZ potrafi człowieka zaskoczyć .....
3 lata temu miałam poważny wypadek samochodowy ( złamania w obrębie stawu łokciowego i miednicy ) , wówczas pierwszy raz zostałam skierowana do sanatorium . Najpierw przez NFZ na leczenie poszpitalne . Otrzymałam numerek ... czekałam , sprawdzałam ..... W tym czasie obudził się ZUS który uznał ze kobietę w wieku produkcyjnym trzeba jak najszybciej postawić na nogi i wysłał mnie do sanatorium Wital w Gołdapii. O zgrozo - NFZ dał mi to samo sanatorium i to w terminie czesciowo pokrywającym się . Wiadomo .... ZUS płaci więc odmowy nie przyjmuje ... mimo licznych odwołań NFZ odmowy tez nie przyjał . Uznali ze pobyt w szpitalu uzdrowiskowym w ramach terapii ZUS nie jest zadnym usprawiedliwieniem i po prostu wywalili mnie z kolejki (!!!).
Ponieważ dolegliwosci dają o sobie czasem znac - miesiąc temu lekarz rodzinny wystawił mi skierowanie na kolejny turnus .
Byłam przygotowana na 1-1.5 roczne oczekiwanie . Jakież więc było moje zdziwienie gdy zamiast listu z nadanym numerem przyszedł list ze skierowaniem .
Połowa sierpnia , Połczyn , Sanatorium Gryf .... Niestety z uwagi na moje zobowiązania zawodowe i prywatne ( wykupione wczasy z dziecmi których nie mozna przelozyc , sezon w pracy , poczatek roku szkolengo dzieci ) termin jak dla mnie nie do przyjęcia . Znów pielgrzymki do oddziału NFZ , z niezbyt wielką nadzieją ze tym razem uda mi sie cos zwojowac . A Jednak . Olśniło mnie . W połowie przydzielonego turnusu kończy mi sie umowa o prace ... a nieubezpieczonej osoby przeciez nie wyslą ... heheh. Tym razem udalo się przesunąć termin o jeden turnus. Tak więc jadę !
Chyba pierwszy raz w zyciu będę miała urlop dłuższy niż tydzień ....
I pełna jestem podziwu dla ekspresowego działania olsztyńskiego oddziału NFZ ... zdarzył Wam się kiedys taki cud ?
3 lata temu miałam poważny wypadek samochodowy ( złamania w obrębie stawu łokciowego i miednicy ) , wówczas pierwszy raz zostałam skierowana do sanatorium . Najpierw przez NFZ na leczenie poszpitalne . Otrzymałam numerek ... czekałam , sprawdzałam ..... W tym czasie obudził się ZUS który uznał ze kobietę w wieku produkcyjnym trzeba jak najszybciej postawić na nogi i wysłał mnie do sanatorium Wital w Gołdapii. O zgrozo - NFZ dał mi to samo sanatorium i to w terminie czesciowo pokrywającym się . Wiadomo .... ZUS płaci więc odmowy nie przyjmuje ... mimo licznych odwołań NFZ odmowy tez nie przyjał . Uznali ze pobyt w szpitalu uzdrowiskowym w ramach terapii ZUS nie jest zadnym usprawiedliwieniem i po prostu wywalili mnie z kolejki (!!!).
Ponieważ dolegliwosci dają o sobie czasem znac - miesiąc temu lekarz rodzinny wystawił mi skierowanie na kolejny turnus .
Byłam przygotowana na 1-1.5 roczne oczekiwanie . Jakież więc było moje zdziwienie gdy zamiast listu z nadanym numerem przyszedł list ze skierowaniem .
Połowa sierpnia , Połczyn , Sanatorium Gryf .... Niestety z uwagi na moje zobowiązania zawodowe i prywatne ( wykupione wczasy z dziecmi których nie mozna przelozyc , sezon w pracy , poczatek roku szkolengo dzieci ) termin jak dla mnie nie do przyjęcia . Znów pielgrzymki do oddziału NFZ , z niezbyt wielką nadzieją ze tym razem uda mi sie cos zwojowac . A Jednak . Olśniło mnie . W połowie przydzielonego turnusu kończy mi sie umowa o prace ... a nieubezpieczonej osoby przeciez nie wyslą ... heheh. Tym razem udalo się przesunąć termin o jeden turnus. Tak więc jadę !
Chyba pierwszy raz w zyciu będę miała urlop dłuższy niż tydzień ....
I pełna jestem podziwu dla ekspresowego działania olsztyńskiego oddziału NFZ ... zdarzył Wam się kiedys taki cud ?