Dzień dobry kochane Szalone Panie
Piękny słoneczny poranek, póki co 15 ale ma ponoć być 23 st. czyli całkiem komfortowa temperatura.
Martinka

cytuje klasyka

a ja też mam cytat ale od strony pracodawców, to ich ulubiona piosenka PERFEKTU w dniu wypłat:
"NIE MOGĘ CI WIELE DAĆ" - bo sam, niewiele mam...
Mały remoncik powoli posuwa się do przodu. Wczoraj pozbyłem się grzyba przy hydroforze a dziś muszę spuścić wodę z CO i wymienić uszczelki na grzejnikach a w mojej siłowni przygotować rury by zamontować grzejnik bo zimą dość zimno tam jest. A na końcu malowanie.
Ale powolutku, mam dość czasu, w końcu mam już dożywotni urlop. I jak to nasza Gienia

mówi: "Nic nie muszę, ale wszystko mogę"
Przyłączę się do kawy Martinki

i też mam dla Was żarcik
Czas czytania:2 minut/y, 30 sekund/y
Kuracjusze i kuracjuszki humor sanatoryjny. Kuracjusze i sanatoria na wesoło, śmieszne historie o sanatoriach. Najlepsze dowcipy o sanatorium
Nowa kuracjuszka
Lekarz przyjmujący nową kuracjuszkę do sanatorium, komentuje jej wygląd:
– Jest pani w niezłej formie! Mam nadzieję, że przetrzyma pani również pobyt u nas.
Kawiarnia w Ciechocinku
Ciechocinek. Siedząca przy kawiarnianym stoliku elegancka pani, otrzymuje liścik od nieznajomego:
„Zakochałem się w pani od pierwszego wejrzenia. Świat bez pani jest smutny i szary. Błagam o spotkanie jutro wieczorem!
P.S. Gdyby jednak nie miała pani czasu, lub nie chciała, proszę ten liścik przekazać brunetce, która siedzi obok.”
Przytulanki w parku
W parku, niedaleko sanatorium jakaś para namiętnie się ściska. Przechodząca obok zgorszona kuracjuszka zwraca uwagę:
– Nie moglibyście robić tego w domu?
– Nie – odzywa się mężczyzna. – Żona by mi nie pozwoliła.
> Dowcipy o mężu i żonie
Małżeńskie zdrady
Pan Bóg ze Świętym Piotrem spoglądają z nieba na Polskę.
– Co oznaczają te pojedyncze światełka na dole?
– Jedno takie światełko oznacza, że w tej właśnie chwili mąż zdradza swoją żonę.
– A co to za łuna pod nami?
– To Ciechocinek.
magazyn seniora
MagazynSeniora.pl – ciekawe informacje
Baśka
Po powrocie z sanatorium, w nocy Fąfara przez sen ciągle powtarza: „Baśka, Baśka, Baśka…”
Rano żona żąda wyjaśnień:
– Obok sanatorium – tłumaczy się Fąfara – była stadnina koni. A tam w stajni stała piękna klacz o imieniu Baśka. Codziennie chodziłem do niej i karmiłem ją cukrem, chlebem. I dzisiaj w nocy ona mi się przyśniła.
Po kilku dniach Fąfara wraca z pracy i widzi na stole otwarty list w rozerwanej kopercie.
– Od kogo ten list? – pyta żonę.
– Napisała ta klacz Baśka.
Podczas popołudniowego spaceru w parku spotykają się dwie kuracjuszki – koleżanki z młodości.
– To ty, Zofia? Ale ty się dobrze trzymasz!
– Trzymam się dobrze, ale puścić się nie mogę.
Miłego i słonecznego dnia życzę Wam moi kochani Szaleńcy
