Byłam prawie cały styczeń. Akurat mrozy były więc kto pierwszy "farelkę" dostał a reszta marzła w pokojach. Pokoje różne i lepsze i gorsze, można prosić o zmianę jak coś wolnego mają to zamienią. Łazienki ze starożytnymi wannami, z prysznicem - z kabiną lub bez, niektóre czyste , niektóre z pleśnią, no i zapach z kanalizacji też skłaniał do pielgrzymek do recepcji, żeby coś innego może jednak dali

. Pokoje 1,2,3 osobowe z łazienką albo studio. W pokoju ręcznik, czajnik, taca, talerzyk szklanka i łyżeczka, wiec lepiej sztućce wziąć jak ktoś podjada. TV i radio prehistoryczne raczej, ale w niektórych pokojach i nowsze telewizory były i więcej programów niż te 6 przydziałowych - opłata oczywiście taka sama więc skorzystali farciarze. Jedzenie całkiem smaczne. Raz tylko podali rybę z warzywami na kolacje, która prosiła wręcz o podgrzanie a poza tym słynny klopsik chyba tylko 2 razy był. Kawiarnia wrażenie jakiejś taniej spelunki robi zwłaszcza jak przygaszają światło no i niestety nie zawsze czysto na stoliku a i podłoga się lepiła. Nie wiem czy to norma ale na moim turnusie miejscowi przychodzili, pili i zaczepiali, trzeba poza tym rzeczy pilnować bo jakoś do cudzych kieszeni za często sięgali, zwłaszcza panie, w trakcie tańca ze "znieczulonymi" kuracjuszami, bo panowie tylko kurtki palaczy zostawiane na krzesłach sprawdzali. Zabiegi jak wszędzie. Zamieszanie też jak wszędzie bo wiele osób wciska się na inną godzinę. Jedyne zastrzeżenie, że na tej sali ze sprzętem nikt nie pilnował ale w sumie nawzajem sobie pomagaliśmy i jakoś nikt nie zginął

A i kuracjusze sami się "podwieszali" czy jak to się fachowo nazywa do ćwiczeń w odciążeniu, a moim zdaniem bez nadzoru to nawet nie powinni wchodzić do środka. Mieszkańcy też korzystają tam z rehabilitacji i kilka razy taka krewka pańcia zaglądała za wszystkie zasłonki szukając swojego miejsca więc raczej się zasłaniać. Na basenie tylko 3 razy była ciepła woda w prysznicach więc nikt nie korzystał i po tygodniu wiadomo jak woda wyglądała. Woda w basenie raz za ciepła raz za chłodna większość turnusu bardzo przeziębiona na koniec była. Niektórzy antybiotyki dostali.Podsumowując luksusów się nie spodziewajcie ale nie jest źle - personel życzliwy to duży plus. Trochę ich za mało i na prądach czeka się bo nie ma kto podłączyć. Miasto nieatrakcyjne, nie ma gdzie pójść, spacerowanie ulicami szybko się znudzi, palą śmieciami więc okien za bardzo nie dało się otworzyć. Cukiernię polecam, dobra kawa i ciastka ale tylko w tygodniu czynna do wieczora. Jak ktoś bardziej sprawny albo zmotoryzowany to do kina do Ciechocinka można wyskoczyć po obiedzie. A w weekend do Torunia. Można też brać przepustki do domu.
Koniecznie zabrać ze sobą:
-ręcznik
-sztućce
-własną książkę bo tam tylko kilka harlequinów nowszych a reszta książek archiwalna
-odświeżacz powietrza do łazienki
-zatyczki do uszu - straszne echo z korytarza, bez zatyczek spanie mniej więcej od 1 do 6 rano, ale w niektórych pokojach są szczelniejsze drzwi albo przedsioneczki jakby
-jakieś leki na przeziębienie i chore gardło jakby nie było komu pójść do apteki

oj spory utarg przy nas mieli
Życzę miłego pobytu i powrotu do zdrowia.