Witam kochani
Ja również czytam wszystkie wpisy na forum i nie tylko. Z jednymi się zgadzam bardziej, z innymi mniej ale to, że takich wypowiedzi jak pana profesora absolutnie nie mogę ocenić, to fakt niepodważalny !!!.
Po prostu zupełnie się na tym nie znam i z zasobu własnej wiedzy nie potrafię ocenić czy fakt, że szczepionka firmy PFIZER, oparta o technologię mRNA jest wielkim osiągnięciem dla ludzkości, jak twierdzą jedni naukowcy, czy też wprost przeciwnie, jest dla nas wielkim zagrożeniem jak mówią inni. Być może, jeśli pozwolą mi się szczepić, ja już nie załapię się na tę nowatorską szczepionkę i zaproponują mi inną bez tej technologii, o wiele tańszą i innej firmy i wtedy dopiero będę miała problem czy to lepsze dla mnie, czy gorsze
Pan profesor pisze w tym wywiadzie mądrze, zbyt mądrze jak na wywiad a tak się nie robić nie powinno. Co innego referat na sympozjum, publikacja naukowa, wykład na uczelni. Natomiast dla czytelników czy słuchaczy powinno się przejść na język popularnonaukowy aby to miało jakikolwiek sens. I niektórzy naukowcy, szanujący słuchaczy, chcą i potrafią to zrobić.
Pewne stwierdzenia pana profesora rodzą u mnie pytania:
1. Negowanie izolacji - od setek lat całkowicie izolowano grupy chorych na choroby zakaźne jak trąd, dżuma, cholera i inne. To był jedyny ratunek, bo nie potrafiono ani leczyć ani zapobiegać, choć większość ludzi chodziła pieszo, ciężko, fizycznie pracowała, nie miała w domu kanapy a jedzenie było proste i nie zawierało ani grama chemii. Nadmiernej dezynfekcji (mycie rąk, klamek itp

) też nie stosowano.
2. Remedium na zdrowie, to szczupła sylwetka, proste odżywianie, ruch i naturalne metody leczenia. Ok, dotarło by to do mnie, gdyby średnia życia w najbiedniejszych regionach Afryki wynosiła ponad 80 lat jak w bogatych krajach Europy a nie 50-60 lat
3. Nowatorskie terapie. Kiedy 20 lat temu mój mąż chorował na nowotwór węzłów chłonnych, dostawał chemię, która rozwalała cały organizm, powodowała koszmarne skutki uboczne. Dziś znam dwie osoby w rodzinie, które po nowatorskich terapiach żyją, jedna właśnie po celowanej terapii, druga po przeszczepie komórek macierzystych. Żyją i są szczęśliwe, że zostały zakwalifikowane do tych terapii, nie tak powszechnych jeszcze. Cieszą się z każdego miesiąca, może roku, kto tego nie przeżył, nie zrozumie.
Czy ktoś odważyłby się krytykować te osiągnięcia medycyny siedząc w domu przed laptopem jako głównym źródłem wiedzy na ten temat?
Pozdrawiam