bardzyk2 pisze: 11 lis 2021 12:25
Gieniu
Na pewno każdy ma inne życie i inne powody takiego czy innego stanu zdrowia. Ja tak myślę ogólnie, bo jak popatrzę, to mimo, że jestem na emeryturze i mieszkam sama, na mnie pandemia miała duży wpływ.
Na mnie i moją rodzinę pandemia w zasadzie nie miała wpływu . Wprawdzie byliśmy w kwarantannie , a syn w izolacji , bo miał wynik pozytywny , musiał go wykonać , bo kolega z pokoju , w pracy , zachorował na covid .
Przez cały okres pandemii , syn i mąż pracowali i pracują , mąż w dużym skupisku ludzi . Żal nam było tylko wnuka , który zamiast chodzić do szkoły , siedział pół dnia przed komputerem . Jednak soboty i niedziele spędzał z koleżankami i kolegami z klasy . Rodzice grupkowali Ich , było Ich 6-cioro , za każdym razem u kogoś innego i dzieci przez te 2 dni w tygodniu żyły normalnie . Nikt nikogo nie zaraził , nikt z tych rodzin nie chorował .
Jako , że mieszkamy w domu , mamy ogród , sad , działkę warzywną , dla mnie tak na prawdę nic się nie zmieniło . Może na samym początku nieco się dystansowałam od ludzi , ale to był okres gdzie karmiono nas informacjami o tym , że brakuje miejsc do pochówku , pokazywali zdjęcia , gdzie ciężarówki zwożą trumny do zbiorowych mogił , informowano o ciałach w Lombardii , których nie nadążają chować , ze nie ma kto robić pochówku , bo całe rodziny chorują , bądź umierają .
Jednak bardzo krótko tym żyłam ... potem cały czas miałam kontakt z rodziną , koleżankami , sąsiadami .
Jak żyłam przed pandemią , tak żyję i w pandemii . Jedyną różnicą jest to , że zakładam maskę tam , gdzie to jest wymagane .
W czasie pandemii byłam 2 razy w sanatorium , jechałam ponad 10 godzi pociągiem , za każdym razem żyłam tak , jak na pobytach przed pandemią . Jedno co odróżniało te pobyty , to maska w korytarzach zabiegowych .
Może to los oszczędza moja rodzinę , nie wiem .
Wszystkim czytającym dużo zdrówka i trafnych , przemyślanych decyzji .... Waszych decyzji
Jeśli chodzi o pampersy , cewniki , covida nie było , a te były i będą .