Gdy dostałem przydział na maj do Cieplic i sierpień do Szczawna Zdrój to w pierwszej chwili pomyślałem dlaczego nie Ciechocinek lub Kołobrzeg....
Jednak wspomnieniami wróciłem do mojego pierwszego sanatorium położonego w uroczej wsi X, byłem trochę zdegustowany tym skierowaniem i nie wiedziałem czy można się czegoś dobrego tam spodziewać.
Mijały dni, poznawałem ludzi, jadłem zwyczajne posiłki, spałem i odkrywałem wszystko wokół
Byłem pod wrażeniem miejscowego pałacu, pięknego parku pełnego kanałów i stawów, uroczych tras rowerowych wśród lasów i pól, odnalazłem nawet maleńki cmentarz właścicieli pałacu.
Zostałem nawet królem turnusu który polubił królową z wzajemnością, sielska okolica sprzyjała spotkaniom przy ognisku z gitarą w dłoni i zbliżeniu się wielu ludzi. Wyprawy do Czech, na basen, czy uroczą kolację stały się normą, poranna kawa w pokoju dziewczyn czy też herbata przez 22.00 też miały swój urok. Wieczór pod starym dębem i spacerujący biały koń na tle pałacu to obrazki niczym z romansu, aż dziw , że w takiej małej miejscowości było tyle uroku
Myślę sobie, że chyba lepiej się odnajdę w tych kameralnych Badach dolnośląskich do których dawniej przybywali zamożni tego świata, będzie może większy horyzont odczuwalny niż w Dąbkach. Tak naprawdę dopełnieniem każdego kurortu sanatoryjnego są ludzie uśmiechnięci, życzliwi, z dobrym słowem i sercem. Mam nadzieję, że takich spotkam w Cieplicach i Szczawnie Zdroju, z mojej strony będę inkluzywny, cokolwiek to oznacza
