Re: KRYNICA- BESKID
: 05 wrz 2014 13:21
Witam:)
Sama nie wiem od czego zacząć,jest az tyle negatywnych zdań na temat ośrodka Beskid.Mam tutaj na myśli pobyt z naciskiem na rehabilitację a nie na pobyt iście wczasowo-imprezowy.
-personel w dużej mierze nieżyczliwy
-warunki mieszkaniowe bardzo złe
-co najmniej dziwne menu,mam na mysli kolacje niezwykle ciężkostrawne (bigos,kaszanka,kiełbasa,makaron ociekający tłuszczem etc.)
-fukliwa p. kelnerka o imieniu Grażyna
-suchy prowiant to istny szwindel ....czy to do jednego posiłku czy całodziennego ludzie dostawali az jedną półlitrową buteleczkę wody,a sam prowiant to było coś na zasadzie co się komu trafi,wiec czasem to był chleb z masłem i pasztet a czasem ser żołty a czasem konserwka( mam na mysli wyprowiantowanie jednego rzutu).
-p.konserator to gość dosłownie z kosmosu,niemiły,niekopetentny ,generalnie niechętny do pomocy
-brak kawiarni w ośrodku to mankament
-brak bodaj jakiejś ławeczek przy osrodku ,tez nic miłego
-przez cały 3 tygodniowy pobyt "az" raz wymieniono mocno zdezelowane ręczniki ,a i na te trzeba było czekać
-nieszczelne okna to tez nie bajka,gdzie w czasie deszczu leje się do pokoju i wszystko co na parapecie zacieknie
-ani w pokoju ,ani w łazience nie ma zadnego haczyka na sznurek czy ręcznik,tak więc nie ma mozliwosci suszenia prania
-dopilnujecie tez aby Waszą masazystka nie była p.Kamila,ktora przychodzi do osrodka odbębnić czas pracy,absolutnie się nie przykłada do pracy!
Życzliwymi są pozostali rehabilitancji:).
Beskid to ryzyko!
Polecam Continental czy Lwigród:)
Pozdrawiam.
Ps.Wierzcie mi,że to kropla w morzu,az dziwne,ze ZUS zawiera umowy z takimi ośrodkami:(
Sama nie wiem od czego zacząć,jest az tyle negatywnych zdań na temat ośrodka Beskid.Mam tutaj na myśli pobyt z naciskiem na rehabilitację a nie na pobyt iście wczasowo-imprezowy.
-personel w dużej mierze nieżyczliwy
-warunki mieszkaniowe bardzo złe
-co najmniej dziwne menu,mam na mysli kolacje niezwykle ciężkostrawne (bigos,kaszanka,kiełbasa,makaron ociekający tłuszczem etc.)
-fukliwa p. kelnerka o imieniu Grażyna
-suchy prowiant to istny szwindel ....czy to do jednego posiłku czy całodziennego ludzie dostawali az jedną półlitrową buteleczkę wody,a sam prowiant to było coś na zasadzie co się komu trafi,wiec czasem to był chleb z masłem i pasztet a czasem ser żołty a czasem konserwka( mam na mysli wyprowiantowanie jednego rzutu).
-p.konserator to gość dosłownie z kosmosu,niemiły,niekopetentny ,generalnie niechętny do pomocy
-brak kawiarni w ośrodku to mankament
-brak bodaj jakiejś ławeczek przy osrodku ,tez nic miłego
-przez cały 3 tygodniowy pobyt "az" raz wymieniono mocno zdezelowane ręczniki ,a i na te trzeba było czekać
-nieszczelne okna to tez nie bajka,gdzie w czasie deszczu leje się do pokoju i wszystko co na parapecie zacieknie
-ani w pokoju ,ani w łazience nie ma zadnego haczyka na sznurek czy ręcznik,tak więc nie ma mozliwosci suszenia prania
-dopilnujecie tez aby Waszą masazystka nie była p.Kamila,ktora przychodzi do osrodka odbębnić czas pracy,absolutnie się nie przykłada do pracy!
Życzliwymi są pozostali rehabilitancji:).
Beskid to ryzyko!
Polecam Continental czy Lwigród:)
Pozdrawiam.
Ps.Wierzcie mi,że to kropla w morzu,az dziwne,ze ZUS zawiera umowy z takimi ośrodkami:(