Tak się zastanawiam
Beatricze. Czy dzwonienie o zwrot codziennie, kiedy to w jednym dniu coś jest, później nic, by nie wiadomo kiedy coś się znów pojawi... to natręctwo? A jak inaczej upolować zwrot? Dzwoniąc raz w tygodniu? Tym sposobem to 10 innych osób sprzątnie mi sprzed nosa taki zwrot
Poza tym tylko w ten sposób można załatwić sobie zwrot... dzwoniąc często i do skutku. Według mnie to nie natręctwo, ale wytrwałość, by coś załatwić.
I jeszcze mi się nie zdarzyło, by Pani z NFZ odburknęła, wręcz przeciwnie. Uprzejmie inforuje, bym dzwoniła jutro, bo być może coś się pokaże
To jak już jesteśmy przy tym dzwonieniu. Może osoby, które wydzwoniły zwrot wypowiedzą się, jak czesto trzeba dzwonić, by nie być natrętem???