Ludzie ktorzy przegladaja to forum w poszukiwaniu informacji na temat tego czy innego sanatorium i czekaja na odpowiedzi na swoje pytania, jakos zapominaja o Forum jak tylko w tym sanatorium wyladuja.A mogliby pare zdan napisac.
Ja pisze.Bede sie starac zeby byla to recenzja bezstronna

mimo tego ze lubie Goldap i lubie sanatorium Wital.Bylam tam 3 razy a za pare tygodni jade po raz czwarty.Lubie

Bylam tylko raz w innym sanatorium w Ciechocinku i mimo ze pobyt byl udany i zabiegi dobrze wykonywane to jednak mi sie tam nie podobalo.Za duzo ludzi i samochodow, dla mnie bylo za glosno.
Sanatorium Wital jest polozone cudnie, okolo 3km od miasteczka,w srodku lasu z powietrzem balsamicznym i swiergoleniem ptakow na powitanie dnia.
Dla zestresowanych i zaganianych miejsce na odpoczynek jak z bajki.
Sklada sie z 4rech budynkow:
1 -glowny w ktorym jest stolowka,kawiarnia,biblioteka, wiekszosc gabinetow zabiegowych i basen.
2-stolowka,borowina,inhalacje,kapiele solankowe i chyba perelkowe.
3 i 4 w ktorych sa tylko pokoje kuracjuszy i z ktorych trzeba na wszystkie zabiegi,jedzenie,potancowki itd dochodzic.
Ja na szczescie zlapalam sie do glownego budynku i moglam pomykac na basen w szlafroku ( co za wygoda

) i nie musialam sie martwic o pogode.Nie chcialabym byc tam zima i dochodzic na zabiegi,to musi byc naprawde upierdliwe.Z drugiej strony dobrze ze te zabiegi sa, mimo ze trzeba na nie dojsc.
Gabinety usytulowane sa na roznych pietrach albo
nad stolowka albo
nad kawiarnia.Rozpiska gabinetow jest w holu glownym przy planowaniu zabiegow.Wystarczy dzien zeby poznac topografie budynku.
Rechabilitanci profesjonalni i mili.Bardzo sympatyczna Instruktorka na basenie dawala nam niezle w kosc,cwiczenia z makaronem,deska i pilka byly urozmaicone a 20 minut zlecialo bardzo szybko.Pani Kinga dawala popalic na materacach, ale z przyjemnoscia to sobie przypominam jak sie teraz schylam bez wiekszych problemow.Dzieki tym dwom Paniom jestem porzadnie wygimnastykowana.
Zawsze mozna bylo sie dogadac i przesunac godzine zabiegow jesli byla taka potrzeba i mozliwosc.Naprawde oni tam ciezko pracuja. Okolo 200 osob dziennie przychodzi na borowine,sa 2 dziewuszki do obslugi tej masy ludzi.Ile one sie musza nalatac....
Bylam w Witalu 2 x prywatnie a teraz ze skierowania z NFZ i nie widzialam zadnej roznicy w traktowaniu,-ze niby platne to maja lepiej.Maja tak samo.Jedzenie tez takie samo.
Zmiana poscieli i recznikow bez problemu,wystarczylo zglosic dzien wczesniej.Zmiana za darmo a nie we wszystkich sanatoriach tak jest.
Najpotrzebniejsze rzeczy mozna kupic w kawiarni( jest piwo) albo w sklepiku niedaleko sanatorium(sa %% ).W miasteczku jest Lidl,Biedronka i Tesco.Busik jezdzi czesto.
Telefony:roaming najlepiej wylaczyc u operatora jeszcze przed wyjazdem do sanatorium.Mimo informacji wywieszonych na tablicach ogloszen ludzie placili slone rachunki za polaczenia via Rosja.
Do jeziora i Lesnego Zakatka nie jest daleko.Jest tam plaza i wypozyczalnia sprzetu plylwajacego a takze miejsce na grila gdzie mozna zrobic zamowienie zbiorowe i za 30 zl od osoby miec wszystko zorganizowane.Nie bylam ale kolezanka opowiadala ze bylo fajnie.
My robilismy sobie ogniska z pieczeniem kielbasek w pieknym miejscu nad jeziorem..Nie wiem czy legalnie mozna bylo tam ogien rozpalac, jedni mowili ze tak, a inni ze nie...grunt ze bylo slicznie, smacznie i %%

I

bezkarnie
Nie wolno wynosic kocy z budynku a naczyn ze stolowki.Nie wolno palic na balkonach a tylko w miejscach do tego przeznaczonych.To ostatnie to czysta fikcja bo palacze ignorujac kompletnie tabliczke"tu wolno palic" rozsiadali sie na lawkach pod balkonami.Jeszcze jak byly to 1-2 osoby to uszlo ale jak sie zebrala wieksza grupa palacych to w pokojach sierdzialo okropnie dymem.
Na moja prosbe zeby tam nie palic, pani odpowiedziala"niech se pani pokoj zmieni"
Se 
Zawsze uprzejmie sie jej klanialam bo wspolczuje takim ludziom(chociaz mysle ze oni ze soba maja sie komfortowo)
Poza palaczami nie podobalo mi sie:
brak wentylacji w kawiarni-pare tancow i mozna bylo sie zapocic.
brak wentylacji na basenie.
Obowiazuje cisza nocna co nie wszystkim odpowiadalo.Dwoch kuracjuszy tak sie rozochocilo przy gorzalce ze mieli to w nosie,nastepnego dnia pojechali do domu

...pobalowac
Jedzenie smaczne,szczegolnie zupy,O porcjach nie moge sie wypowiadac by bylam na diecie 1000 kalorii i moje porcje byly mini-mini.
Potancowki sa codziennie: dyskoteka albo dansing( spiewala okropnie falszujaca pani).Raz w tygodniu karaoke czyli spiewac kazdy moze. Wystepy byly nagradzane wielkimi brawami...czasem nie tyle za spiew ile za odwage.
Bylo ognisko z pieczeniem kielbasek,spiewami i opowiadaniem kawalow.I wycieczki:na Litwe,do Swietej Lipki,do Stanczyk,do klasztoru gdzies na Wigrach,po Suwalszczyznie i jeszcze inne.
Duzo osob nazekalo na zmeczenie,szczegolnie w pierwszym tygodniu pobytu.Zabiegi,wedrowki po budynku od gabinetu do gabinetu i na posilki,wycieczki i tance, to duzo wieksza porcja aktywnosci niz niektorzy maja w domu.Mysle ze warto sie troche bardziej poruszac przed przyjazdem do sanatorium zeby nie czuc sie tak calkiem klapnietym na poczatku.Mnie rozkladala borowina i cwiczenia w basenie a po nauce tanca zumba padlam jak kawka.
I to by bylo na tyle.Ja bylam bardzo zadowolona z pobytu.Moja sasiadka przy stoliku powiedziala ze to sanatorium to dno i ze jej noga tu wiecej nie postanie.Kazdy musi wyrobic sobie opinie sam.
Tym ktorzy sie martwia ze jada sami i nie znaja nikogo powiem ze wszyscy na turnusie sa w tej samej sytuacji.Wystarczy usmiech i dobry humor a mile towarzystwo sie znajdzie.
Ja bede dlugo pamietac Krystyne,Stasia, Slawka,Jacka i Bogdana-dzieki nim spedzilam ten czas bardzo milo ,czego wszystkim czytajacym ten dluuuugi post zycze.
I duzo zdrowia.
