Pewnego razu do bardzo starego i potężnego drzewa przyszedł bardzo stary człowiek i tak powiedział: - Trzeba cię ściąć. Drzewo nie protestowało, co bardzo rozgniewało starca. Spodziewał się drzewnego buntu, demonstracyjnego łamania gałęzi, kopania korzeniami, zrzucania liści. Och, jak bardzo starzec by sobie tego życzył, dałoby mu to szansę na usprawiedliwienie swojego postanowienia, na jakąś awanturę, która pomogłaby wyrazić to, czego nie potrafił powiedzieć na spokojnie, dałaby pretekst, żeby się z drzewem pokłócić, a potem w przypływie szału ściąć. O ileż prościej byłoby się wściec, wywlec wszystkie żale (bo przecież drzewo nie zawsze dawało cień, czasami było robaczywe, sprowadzało niechciane ptaki, nie odpowiadało, gdy człowiek sobie tego życzył, dawało za dużo cienia, gniło, za dużo mówiło, na światło dzienne wywlekało sprawy, o których każdy chciałby zapomnieć, oj było tego dużo, było się czego uczepić), niechby się teraz choć trochę zbuntowało… Drzewo jednak pokornie spojrzało w niebo – bo niebo zawsze jest celem drzew, potem starca i tak rzekło:
- Nie mogę ci zabronić mnie ściąć. Władza nad siekierą, nade mną i nad tobą samym należy do ciebie. Możesz robić to, czego sobie życzysz. Jeśli więc chcesz ścinać, nie jestem w stanie cię zatrzymać.
- Więc jesteś takim tchórzem? Nawet w obliczu śmierci nie masz zamiaru się bronić? – zapytał wściekły starzec.
- Nie mam zamiaru cię przekonywać – odparło drzewo, ale chciałbym, żebyś mi odpowiedział na jedno pytanie: Dlaczego to robisz.
- Ponieważ ludzie w wiosce… – zaczął starzec.
- Ach, jeśli ludzie w wiosce tak zdecydowali – odparło drzewo…
I starzec zapłakał, a potem wybudował domek na drzewie i nigdy już do wioski nie wrócił.
Pomyślcie, co by się stało, gdyby drzewo dało się ponieść emocjom, gdyby uległo potrzebie kłócenia się, udowadniania swoich racji.
- Nie zdążyłbyś podnieść siekiery, moja najsłabsza gałąź zmiażdżyłaby ciebie – powiedziało drzewo po latach. A starzec dobrze wiedział, że spokój przyjaciela uratował życie nie tylko jego, ale i całej wioski, ponieważ to było zaczarowane drzewo.
Każdy z nas może być zaczarowanym drzewem i nie dać się ponieść emocjom. To możliwe, a jeśli myślisz, że niemożliwe, to lepiej schowaj swoją siekierę i nie wywołuj awantur tylko dlatego, żeby mieć usprawiedliwienie dla swoich złych zamiarów.
Słonecznego dnia
Wróżka drzew
/P.C-Szept/
Wkleilam to tutaj...moze ktoś poczyta przy śniadaniu
