Witam, dawno mnie nie było na forum, ale czytam posty i zaglądam bardzo często. ale do rzeczy.
W czwartek byłam na komisji ZUS w Tomaszowie Maz. o rehabilitacje i... Pani Doktor bardzo zasadnicza i niesympatyczna, prawdziwy dragon w spódnicy, ale po bardzo skrupulatnym badaniu : 'Zejdzie pani na parter pokój numer 3". Hura, czyli dostałam rehabilitację. Zeszłam i dwie niezbyt miłe paniusie, żadnego pytania kiedy i gdzie. o co to to nie. od razu pani stwierdziła -mamy od 27 listopada Pniewy koło Warszawy. Akurat Pniewy

to ten nieszczęsny Osieczek.

A ja że nie, że mają bardzo słabą rehabilitację, itd. Pani :"jak pani chce, jak nie w takim razie styczeń." Dobrze, niech bedzie styczeń. Pani już ciut milej: gdzie pani była już na rehabilitacji ? ja: Inowrocław, Kujawiak. Pani już ani słowa tylko klik , klik w laptopika i drrr, wydrukowała, podaje z gestem władczyni i słowami: od 27 stycznia Inowrocław, Kujawiak. i tym sposobem dostałam!!! A że i Inowrocław mi się podobał i rehabilitacja dobra, to i styczeń przeżyję, nawet te zabiegi do 22 też / basen tamtym razem 21.40!!!! sic!!!/ Ale fakt faktem łatwo nie było. Potwierdzają się słowa wieśniaczki eli, że w łódzkim uzyskanie rehabilitacji z ZUS w jakimś sensownym miejscu zaczyna graniczyć z cudem.
