Obiecana relacja "na żywo" z pobytu

Ośrodek komfortowy, ładny, bardzo dobre warunki lokalowe. Cudowny widok z okien na stary park…
Do basenu blisko. Tam masaże w solance, basen pływacki, sauny wszelakiego rodzaju, słoneczna łąka, grota śnieżna – można fajnie spędzać wieczory. Kuracjusze mają zniżkę 20% na bilety.
Jest gdzie spędzać czas po zabiegach. Polecam trasę w stronę zagrody młynarskiej albo wałem wzdłuż Warty. Wokół hotelu też jest przepiękna aleja spacerowa prowadząca do zamku i term. Można też podreptać po Uniejowie. Jeżeli ktoś lubi zacisze (ja baaardzo) to na pewno będzie zachwycony. W zagrodzie młynarskiej jest niepowtarzalny klimat - koniecznie trzeba tam iść na ciasto. W restauracji na zamku też podają fajne desery.
Wcześnie już się robi ciemno więc wieczorem można iść na basen, potańczyć w barze lub zrelaksować się w hotelowym SPA. W holu jest też bilard i miejsca z wygodnymi kanapami gdzie można się spotkać, pograć w karty itp. Internet jest w pokojach
Obsługa miła i kompetentna. I tutaj duży szacunek dla zespołu rehabilitantów. W pierwszy dzień byłam w szoku: na sali gimnastycznej 2 osoby obsługi i ze 20 kuracjuszy... Jak to w pierwszy dzień my jeszcze „nie kumaci” a ta dwójka rehabilitantów robiła krioterapię, termożel i prowadziła gimnastyki indywidualne. Trochę byłam zdegustowana ale oni NAPRAWDĘ dali radę

Na laserze też byłam pierwszy raz i nie wiedziałam, że jak zacznie inaczej pikać to koniec zabiegu i siedziałam tam 40 minut

No ale na dwie sale z przyrządami była 1 osoba obsługująca więc naprawdę duży szacunek dla tych młodych ludzi. Na drugi dzień już wszyscy byliśmy przeszkoleni więc zabiegi przebiegają sprawnie jak w zegarku

Gimnastyka zbiorowa urozmaicona. Dla kuracjuszy po świeżych urazach na materacach a dla bardziej sprawnych Zumba Rehabilitanci tam pracujący to naprawdę ludzie wykonujący swoją pracę z pasją. Myślę, że sporo osób wyjedzie zarażonych do systematycznego uprawiania sportu a na pewno uzależni się od Zumby.
Jedzenie przepyszne

Mam dietę więc wszystko mi baaaardzo smakuje. Wczoraj mieliśmy deser – przepyszne ciasteczka zbożowe z żurawiną Mam przepis i ten smakołyk często będzie gościł na moim stole.
Do gabinetu pielęgniarek już nie wchodzi się z taką przyjemnością jak na oddział rehabilitacyjny… Ja się tam czuję jak intruz.
Okazuje się, że jest problem z korzystania z wagi. Stoją dwie w holu ale każda waży inaczej... W gabinecie pielęgniarek stała dokładna ale paniom przeszkadzała więc ją schowały. Chyba prościej by było ją wystawić na korytarz ale może byśmy popsuli...

A może by wystarczyło zmienić baterie w tych domowych wystawionych na hol...
Obchody rzeczywiście są. Jest to przeprowadzone w przyjaznym wydaniu: pielęgniarka z lekarzem dyżurującym pukają i pytają czy wszystko ok. Jeżeli kuracjusze już śpią to wchodzą do pokoju i sprawdzają czy kuracjusze są na swoich miejscach… Trochę to żenujące ale jest taka zasada.
Podsumowując. Ja jestem baaardzo zadowolona. Wiem, że zabiegi podleczą mój stytrany kręgosłup i obolałe kolana, mam nadzieję że zgubię zbędny balast, naładuję akumulatory Polecam