Raczej już nie będę walczył z " utylizatorami składek " bo i tak figuruję na ich " czarnej liście ".
Nie pisałem wcześniej, a widzę, że jest to dość istotne: wypadek miałem w ubiegłym roku i już wtedy byłem na L4, później musiałem powalczyć w sądzie o odszkodowanie, a od marca tego roku byłem drugi raz na zwolnieniu w związku z tamtym urazem.
Nie będę się tu o tym rozpisywał,najważniejsze to fakt, ze pacjent któremu udzielałem pomocy żyje ( a był w bardzo ciężkim stanie ), produktem ubocznym tej akcji jest tylko moje zwichnięte kolano.
A tak nawiasem pytając to które sanatorium byłoby dobre do podreperowania mojego " gnata " ?
Pozdrawiam


