Mnie tam nic nie uciska

aureoli nie posiadam.Alkoholu nie używam.Problemu alkoholowego,ani obecnie,ani w przeszłości nie mam.
Alkohol jest dla ludzi.Jeśli ktoś lubi i zna granice.Wiadomo,że nadmiar szkodzi.
Sporo ludzi na wszelkiego rodzaju wyjazdach zachowuje się jak"zerwani ze smyczy",po prostu masakra jakaś! I ta grupa jest,niestety najbardziej widoczna,
zarówno dla współkuracjuszy jak i dla postronnych obserwatorów.Opinie o tym,co się "dzieje" w sanatoriach są takie jakie są.Ekstremalne sytuacje są
zawsze najgłośniej komentowane.Kultura picia,naturalnie,że istnieje ale w absolutnej mniejszości,niestety.Większość pije żeby się nachlać,mówiąc kolokwialnie.I nie oszukujmy się,że jest inaczej.Wąchanie wyziewów z przetrawionego alkoholu np.na jadalni jest po prostu wstrętne,zdajcie sobie ludzie
z tego sprawę.
P.S.nie jestem wojującym wrogiem alkoholu.W młodości imprezowałam czasem ostro i niczego nie żałuję
