cd.
Obsługa recepcji - katastrofa. [email] młode dziewczyny dopiero co zatrudnione, które nic nie ogarniają i jedna starsza kierowniczka - jędza. Jednym słowem maja tam straszny bałagan i nie ogarniają większości spraw. Nawet nie wiedza jak wieczorem włączyć światło na korytarza w niektórych miejscach w budynku. Tylko 1 nocny portier wie gdzie jest osobny włącznik na tą część korytarza. (akurat ja mieszkałam w tej części korytarza gdzie wiecznie było ciemno, co popołudniu i wieczorami robiło duży problem - pech).
Kuracjuszy bardzo kategoryzują i traktują okropnie i bez szacunku - skandal. Najgorzej traktują kuracjuszy z ZUS, trochę lepiej NFZ a najlepiej tych prywatnych
Wieczorami trzeba wracać przed 22 bo zamykają drzwi na klucz. Czasem da się dogadać z portierem, ale trzeba mieć układy

Niekiedy zdarza się że pielęgniarka chodzi po korytarzach i sprawdza ciszę nocną - ale rzadko, zależy od "zmiany"
Niestety nie ma nigdzie lodówki, nawet na korytarzu. Podobno jest kilka pokoi gdzie lodówka jest w pokoju w części szafki biurka/komody, ale nie wiem kto miał lodówkę i ile ich było - loteria. Ja i moi znajomi z innych pokoi nie mieliśmy tego szczęścia. Teraz jesienią, to nie będzie problemu np. z jogurtem czy mlekiem do kawy gdyż można wystawić je na parapet lub balkon i jakoś wytrzyma - my mieliśmy problem bo były upały nic nie przetrwało nawet 1 nocy. W niektórych pokojach na 5 pietrze sa też małe balkonowe suszarki na pranie.
Jadalnia jest na końcu 3 piętra tuz przy wyjściu na parking i PALARNIĘ.
Jedzenie znośne - raczej dobrze doprawione ale co do jakości i smaku to zostawiam to każdemu do stwierdzenia indywidualnie, dla mnie porcje wystarczające, panom było mało ale w smaku takie sobie - jak to z ZUS, zdarzało sie, że patrząc na menu obiadu i kolacji szliśmy jeść na miasto bo była bieda..

Posiłki w 2 turach: śniadanie 8 i 9, obiad 13 i 14, kolacja 17:15 i 18:00.
Na 5 pietrze, na końcu korytarza z lewej strony jest TARAS, gdzie stoi kilka stolików i leżaków, można sie poopalać, zapalić sobie lub przyjść tam z kawą w ładny ciepły dzień. Jest stamtąd ładny widok.
Zabiegi - jest ich kilka na dzień ale rozłożone sa do popołudnia nawet do 16:30 i nawet w soboty, po pierwszych dniach da się czasem załatwić zabiegi wcześniej lub w razie potrzeby coś przełożyć lub odrobić (np. gdy sie ma wycieczkę wykupioną). Najtrudniej jest z basenem, który jest w osobnym budynku i busik musi zawozić kuracjuszy na basen. Dostanie basenu liczy z cudem - na 300 kuracjuszy jest 72 baseny do rozdania (po 18 osób 4 razy w tygodniu) - nie ma zasady kto go dostanie a kto nie - zależy od lekarza. Są tez dziwne zasady dokupywania zabiegów prywatnie - Ludzie z ZUS mogą dokupić masaże klasyczne i borowinę, a ludzie z NFZ basen i masaż - nie można inaczej i nikt nie wie czemu (poza tym basenu i tak nie dokupią bo nie ma miejsca w busie) Można natomiast iśc sobie prywatnie do innego sanatorium na basen np do Wojskowego lub Damisu/Silesia.
Są też zajęcia dopisane jako zabiegi ale nimi nie są - np terapia muzyczna, psychoedukacja itp - wykłady i pogadanki robione wieczorami ok 19:00. Obsługa rehabilitantów bardzo miła, natomiast lekarz dyżurujący Pani dr. Ł. to okropna baba, z która sie nic nie załatwi i ma pretensje, że ktoś coś od niej chce.
Okolica bardzo ładna - górzysta, można pochodzić po górach, lub po deptaku Krynickim, można także iść na kije kilkoma szlakami. Można zobaczyć wieczorami multimedialną fontannę na deptaku i posiedzieć w jakiejś kawiarni, knajpie czy pijalni czekolady. Koniecznie trzeba iść na lody do najlepszej lodziarni rzemieślniczej w Krynicy, znajduje sie trochę powyżej kościoła po przeciwnej stronie ulicy. Bardzo dobre jedzenie podają w OBERŻY, lokal znajduje sie u stóp wyciągu Henryk, za kościołem w lewo.
Temat wyczerpałam chyba

pod spodem dodam kilka zdjęć z mojego pokoju i widoku z balkonu oraz taras. (nie wiem czemu strona tutaj obraca zdjęcia w poziom i nie da sie tego zmienić... ???? )
Pozdrawiam wszystkich kolejnych kuracjuszy.