Re: Kto ,lub co powoduje ,że wiele wartościowych ,pomocnych innym osób odchodzi z forum nasze sanatorium?
: 01 lut 2021 20:28
Weszłam 3 lata na Forum jako osoba bardzo otwarta, wierząca ludziom, mój charakter nie pozwala na ciszę zatem w każdym trudnym temacie się wypowiedziałam. To mogło razić niektórych...ale taka jestem.
Dostałam po karku od paskudnego gościa, którego już nie ma, oraz dwóch forumowiczów, którzy mieli niezły ubaw wspomagani przez dwie aktywne od czasu do czasu koleżanki... przykre to było. I takie... słabe. Wróciłam pod innym nickiem ale nie jako ta sama osoba... takim momentem przełomowym było usłyszenie jak to wiele osób ma ze mną problem, że jestem taka i owaka i generalnie uważam się za Bóg wie co...wiele osób, żadna mnie nie znała i żadna nie zwróciła się do mnie wprost. Było to dla mnie bardzo bardzo trudne.. Usłyszałam to od osób, które lubię i wiem, że chciały dobrze, problemem była ta rzesza ludzi, którzy nie próbowali wejść w żadną interakcję, ocenili mnie na odległość. Nawet o tym do mnie pisząc...Paradoksalnie jednak pomogło bo... przestało mi zależeć. Na codziennej bytności, na interakcji, na szukaniu bratniej duszy i mówieniu co w tej mojej gra. Osoby, które postąpiły tak nie inaczej wcześniej omijam szerokim łukiem i generalnie mało mnie obchodzi teraz ich opinia bo...moja o nich nie jest lepsza. I oby w życiu nie trafić na takich "przyjaciół". I oby nie zaczęli wojny podjazdowej z nudów od nowa.
Po drugie odeszły osoby lub są niektywne , które bardzo szanuję. Ale mamy kontakt telefoniczny.
W chwili obecnej na palcach mogę policzyć osoby, którym ufam i z którymi mam kontakty poza Forum. Nie plotusiam na priv i nie szukam sprzymierzeńców. Wrogów też nie.
Co do Hipokryta i Andzii/Zenka , dla mnie to dwie osoby. Hipokryt mnie przeraża swoim sposobem bycia i wracaniem do przykrych historii. Andzia/Zenek... też rozmawiam ze sobą ale mam tego świadomość i nie robię tego publicznie. Dla mnie jest to mega, mega męczące i zwyczajnie czuję przesyt... zgadzam się, że powinniśmy być sobą, mnie taki "ubaw" po prostu nie bawi. Wyraziłam swoją opinię, jaki był feedback można przeczytać. Ale nie byłby to powód mojego ewentualnego odejścia. To męczące fakt, ale nie chamskie i wstrętne.
Cóż... powiedziałam co czuję. A obecnie do Forum nie czuję zbyt wiele... bywam ale nie jestem.
Na koniec....jest tu mega dużo sympatycznych ludzi. I piszących z sensem i ich chciałabym kiedyś mieć możliwość poznać w realnym świecie. Może kiedyś się uda, zobaczymy, nie jest to mój priorytet. Życie obecnie nie toczy się kołem...raczej kwadratem, a w każdym kącie jakieś przykre niespodzianki.
Pozdrawiam wszystkich... szczególnie tych nadal zdegustowanych moim sposobem bycia. Taka jestem, przynajmniej nikogo nie udaję.
Dostałam po karku od paskudnego gościa, którego już nie ma, oraz dwóch forumowiczów, którzy mieli niezły ubaw wspomagani przez dwie aktywne od czasu do czasu koleżanki... przykre to było. I takie... słabe. Wróciłam pod innym nickiem ale nie jako ta sama osoba... takim momentem przełomowym było usłyszenie jak to wiele osób ma ze mną problem, że jestem taka i owaka i generalnie uważam się za Bóg wie co...wiele osób, żadna mnie nie znała i żadna nie zwróciła się do mnie wprost. Było to dla mnie bardzo bardzo trudne.. Usłyszałam to od osób, które lubię i wiem, że chciały dobrze, problemem była ta rzesza ludzi, którzy nie próbowali wejść w żadną interakcję, ocenili mnie na odległość. Nawet o tym do mnie pisząc...Paradoksalnie jednak pomogło bo... przestało mi zależeć. Na codziennej bytności, na interakcji, na szukaniu bratniej duszy i mówieniu co w tej mojej gra. Osoby, które postąpiły tak nie inaczej wcześniej omijam szerokim łukiem i generalnie mało mnie obchodzi teraz ich opinia bo...moja o nich nie jest lepsza. I oby w życiu nie trafić na takich "przyjaciół". I oby nie zaczęli wojny podjazdowej z nudów od nowa.
Po drugie odeszły osoby lub są niektywne , które bardzo szanuję. Ale mamy kontakt telefoniczny.
W chwili obecnej na palcach mogę policzyć osoby, którym ufam i z którymi mam kontakty poza Forum. Nie plotusiam na priv i nie szukam sprzymierzeńców. Wrogów też nie.
Co do Hipokryta i Andzii/Zenka , dla mnie to dwie osoby. Hipokryt mnie przeraża swoim sposobem bycia i wracaniem do przykrych historii. Andzia/Zenek... też rozmawiam ze sobą ale mam tego świadomość i nie robię tego publicznie. Dla mnie jest to mega, mega męczące i zwyczajnie czuję przesyt... zgadzam się, że powinniśmy być sobą, mnie taki "ubaw" po prostu nie bawi. Wyraziłam swoją opinię, jaki był feedback można przeczytać. Ale nie byłby to powód mojego ewentualnego odejścia. To męczące fakt, ale nie chamskie i wstrętne.
Cóż... powiedziałam co czuję. A obecnie do Forum nie czuję zbyt wiele... bywam ale nie jestem.
Na koniec....jest tu mega dużo sympatycznych ludzi. I piszących z sensem i ich chciałabym kiedyś mieć możliwość poznać w realnym świecie. Może kiedyś się uda, zobaczymy, nie jest to mój priorytet. Życie obecnie nie toczy się kołem...raczej kwadratem, a w każdym kącie jakieś przykre niespodzianki.
Pozdrawiam wszystkich... szczególnie tych nadal zdegustowanych moim sposobem bycia. Taka jestem, przynajmniej nikogo nie udaję.