Pojechaliśmy z Mężem dzień wcześniej, wynajęliśmy pokój w hotelu, rano okazało się że śnieg zasypał wszystko wokoło i zanim odkopaliśmy samochód byliśmy w Rafale ok.6.10, było już kilka osób czekających, Sanatorium otwierają o 6.00, rejestracja niby od 7 ale się opóźniła 20 minut.
Osoby przed nami, które chciały jedynki to je dostały,
Wszyscy prosili o pokoje po remoncie i je dostawali póki takie były, my dodatkowo poprosiliśmy o pokój z dala od remontu i też taki dostaliśmy, pokój był mały ale ładny, łóżka wygodne jak dla nas bo twarde materace,łazienka rok po remoncie wyglądała niezbyt fajnie, wszystko zakamieniałe i niezbyt czyste.
Ludzie narzekali na pokoje przed remontem , że łóżka niewygodne, kaloryfery zimne, łazienki malutkie.
Pani doktor była spóźniona ale jak już przyszła to wszystko poszło sprawnie, dała zabiegi o jakie prosiliśmy, po kilku dniach zmieniła te które mi nie pasowały. Personel mało sympatyczny z kilkoma wyjątkami.
O 11.00 poszliśmy po przydział stolika na stołówkę, później pierwszy obiad, mieliśmy drugą zmianę więc godziny posiłków 8,14,18.
Ogólnie posiłki smaczne, szczególnie zupy, myślę, że porcje jak wszędzie, dla mężczyzny może trochę za małe.
Wszystkie zabiegi na miejscu, szkoda tylko że nie można było za dopłatą korzystać popołudniami z basenu. Polecam na większe problemy z kręgosłupem dokupić zabiegi terapii manualnej,u mnie już pierwszy zabieg zdziałał cuda i mogłam zacząć normalnie oddychać(odcinek piersiowy kręgosłupa)
Blisko do Domu Zdrojowego , duża tężnia była nieczynna , korzystaliśmy z małej.
Ogólnie wyjazd udany, szczególnie dla mojego Męża , który się dobrze czuł, ja dopiero w 3 tygodniu zaczęłam jako tako funkcjonować,szkoda, że trafiliśmy na pobyt w straszne mrozy, myślę że latem jest tam co robić, teraz towarzystwo codziennie chodziło na dancingi do Włókniarza, który jest kilka kroków od Rafała.
Chętnie bym tam wróciła w cieplejszym miesiącu i w lepszym zdrowiu



