Strona 4 z 31

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 18:24
autor: Rachel
elvis pisze:
1.jpg
A ja to zdjęcie odczytuję w ten sposób:
Elvis na turnusie, ale jakże zmartwiony, że turnus mija a on niczyj, taki biedny piesek, który chciałby aby jakaś Pani jego przygarnęła.

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 18:29
autor: Rachel
elvis pisze:Mąż tu,żona tam,zadaje pytanie, jaki to małżeństwa stan? Stan przedzawałowy,bo czynią co chcą obie połowy.Takie 5 min dla 50latka dancingi,kawka ciasteczko,herbatka,rączka na kolanie,a potem do łóżka śniadanie ;) No i tak się kręci,kolejny wyjazd co raz bardziej nęci. Tupiemy nóżkami w sanatoryjnej kolejce,liczby,miesiące przez życie dzielimy,byle nie zima bo to miesiące, tak zwane miny :cry: Morał sanatoryjny jest taki,że niektórzy zachowują się jak zwierzaki. Ja do nich nie należę bo jam grzeczne zwierzę ;)
Ależ ja Tobie współczuję. Takie zwierze, co to patrzy na turnusie na dwoje dojrzałych ludzi, którzy idą alejką uśmiechnięci i rozmawiają a Elvis, biedny piesek drepce za nimi aby chociaż posłuchać o czym oni rozmawiają, z czego się śmieją. Jak podsłucha to może i on się pośmieje.
Sorry, ale ja jestem okropnie wrażliwa na to gdy ktoś próbuje mi cokolwiek złego zarzucić, a nie ma racji :(

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 18:41
autor: darek
Dziękuje Haniu za dodanie slow otuchy ..wlasnie 10 minut temu ..syn oprożnil skrzynkę i bylo tam SKIEROWANIE NA LECZENIE od 10-06 do ..Kolobrzegu mnie pasuje termin ,ale nie osrodek bedę probowal coś ..wskorać z ..zamianą .
a Babcia mego Wnuka powiedziala tylko Tyle w ..czepku urodzony z terminem i podejrzewam ,że po 2 latch czekania i Ona otrzyma Krynicę ..lub i ... ;)

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 18:58
autor: margot
Darku jeśli w roku Pańskim 2014 Krynica to tylko ze mną - mam na myśli ...Babcię Twojego Wnusia .........a Ty przyjedziesz w odwiedziny , chyba nie będziesz taki jak mój mężuś i nie będziesz pochłonięty swoim hobby czyli sklejaniem modeli samochodów i motocykli w skali 1:6 a VW ,, Garbus" 1:16 i najnowsze dziecko Mercedes Sl Cabrio 1:16 :)

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 19:24
autor: Rachel
margot pisze:Darku jeśli w roku Pańskim 2014 Krynica to tylko ze mną - mam na myśli ...Babcię Twojego Wnusia .........a Ty przyjedziesz w odwiedziny , chyba nie będziesz taki jak mój mężuś i nie będziesz pochłonięty swoim hobby czyli sklejaniem modeli samochodów i motocykli w skali 1:6 a VW ,, Garbus" 1:16 i najnowsze dziecko Mercedes Sl Cabrio 1:16 :)
No, no super hobby ma Twój mężuś. Nie ciągnij jego za sobą, nie każ odwiedzać tak pochłoniętego mężusia. Jak wrócisz troszkę zmęczona sanatoryjnymi zabiegami to mężuś Kawkę Ci zaparzy a potem ustawi przed Tobą swoje dzieła. Jak ja Ci zazdroszczę... oczywiście mężusia, który ma tak cudowne hobby. Ja tam bym jego nigdy nigdzie nie ciągała. Niech składa... a co tam. Lepsze to niż wędkowanie chociaż... kto wie, kto wie :)

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 19:34
autor: margot
Haniu mój mężuś przyjeżdża po mnie informując z dokładnością co do 5 minut ( tak było ostatnio i nie tylko, oczywiście jesteśmy w kontakcie w Jego drodze tak mniej więcej co pół godziny ) to ja czekam na Niego z Jego ulubioną kawusią , a w drodze powrotnej jemy pyszny obiadek i cieszymy się razem z powrotu czekając na mój kolejny wyjazd rehabilitacyjny :) :) :)

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 19:38
autor: darek
Margot
Ja będę odpoczywał w Kołobrzegu w 2013 roku ,a Małzonka skladała wniosek ponad 2 lata temu i też ..oczekuje , nie zawacham się użyć ..Sugesti ,aby się ..minać ;)

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 19:43
autor: margot
Więc góry jak najbardziej wskazane ....nie zginie ......szczególnie ze mną i nawet może nie pamiętać przez 21 dni Twojego numeru tel . aby wolny był w innym słusznym celu ;) :)

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 19:52
autor: Rachel
margot pisze:Haniu mój mężuś przyjeżdża po mnie informując z dokładnością co do 5 minut ( tak było ostatnio i nie tylko, oczywiście jesteśmy w kontakcie w Jego drodze tak mniej więcej co pół godziny ) to ja czekam na Niego z Jego ulubioną kawusią , a w drodze powrotnej jemy pyszny obiadek i cieszymy się razem z powrotu czekając na mój kolejny wyjazd rehabilitacyjny :) :) :)
Och jak cudnie. Jak ja bym tak chciała. Wiesz, gdy ja wyjeżdżałam do Ciechocinka w 2010 to też planowałam z mężem, że on do mnie przyjedzie, ale to były plany. Potem gdy byłam w sanatorium dzwoniłam do męża każdego dnia, aż w końcu on do mnie powiedział mniej więcej tak: "Kochanie nie dzwoń do mnie każdego dnia. Korzystaj z zabiegów wszelakich, ciesz się wolnością". Posmutniałam i na kilka dni odłożyłam telefon. Po tych kilku dniach on do mnie zadzwonił i znów telefony nasze grzały się bo rozmowy trwały długo, a nawet jeszcze dłużej. Zapraszałam jego ale on mówił, że nie przyjedzie no bo kto zaopiekuje się jego chorą mamą (mama chora na alzheimera. Mieszka tuż obok naszego domu, więc rozumiesz). Pogodziłam się z tym. Gdy 3 dni przed zakończeniem turnusu zadzwoniłam po śniadaniu do niego i zapytałam co robi, odpowiedział że kosi trawnik. Zdziwiłam się, bo głos był jakby z pomieszczenia, poza tym sana suczka która mieszka w zagrodzie nie szczekała. Zapytałam ponownie gdzie jest i co robi? Potwierdził to co poprzednio. Pożegnaliśmy się i rozłączyliśmy. Coś mnie niepokoiło, od razu pomyślałam, że jakichś kolegów sobie na wódeczkę sprowadził bo chata wolna. Zadzwoniłam do syna, który powiedział mi, że wczoraj widział się z ojcem a ten powiedział jemu, że jest bardzo zajęty, że nawet do mamy nie miał kiedy pojechać. Pomyślałam - szkoda mi jego, tak pracuje w ogrodzie, opiekuje się chorą mamą podczas gdy ja tutaj odpoczywam, relaksuję... etc :) A teraz finał - otóż gdy skończywszy rozmowę wyszłam z budynku gdzie brałam zabiegi spojrzałam przed siebie i kogo zobaczyłam? Mój "mężuś" szedł na przeciw mnie. Zaplanował wszystko gdy ja jeszcze byłam w domu. Spisał adres sanatorium a potem wszystko było już proste. Aby sprawić mi dodatkową przyjemność przyjechał moim samochodem. Niestety, ja takich niespodzianek nie podzielam, ucieszyłam się tylko z mojego samochodu, ale nie dałam jemu odczuć, że wprawił mnie w zakłopotanie.
Tak się nie robi moi mili Panowie. Skoro puszczasz wolno, to nigdy nie kontroluj bo czasem możesz tego żałować. Na szczęście mój mąż nie żałował, ale gdyby przyjechał wieczorem a nie przedpołudniem to mógłby tego bardzo żałować.

Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium

: 04 mar 2013 20:14
autor: margot
Haniu to jest... tylko , a może aż to co pisałam wcześniej w innych postach inaczej nazywając - PARTNERSTWO , WYROZUMIAŁOŚĆ i UCZCIWOŚĆ w naszym przypadku trwająca ponad 25 lat , a jeśli ma się takie niespodzianki jak Ty to to znaczy , że .....ale nie mnie nad tym dumać ...bo i po co :lol: :lol: :lol: