Dodam coś od siebie i żeby nie było zacznę od dobrych stron
-budynek jest nowy (co ma dobre i złe strony - ale o złych później), więc warunki mieszkaniowe, przynajmniej w części ośrodka są całkiem niezłe. pokoje w miarę duże, nowe wygodne łóżka, duże łazienki (fakt że szpitalne).
-opieka medyczna też jest całkiem całkiem - przyzwoita ilość zabiegów, duże możliwości. na wielki plus kriokomora i basen w tym samym budynku.
-miła i pomocna obsługa (nie wliczając w to ordynatora i dyrektora w jednej osobie)
-darmowa wycieczka do sandomierza i dodatkowe badania - np. na gęstość kości czy bilans dietetyczny
I to by było na tyle.
A teraz minusy:
-rzeczywiście jedzenie jest okropne. posiłki budzą u ludzi bardzo niesmaczne skojarzenia - pozwolicie, że nie będę cytować... generalnie chodzi się na posiłki ze swoimi produktami lub na kebaba czy pizzę obok poradni, bo np. chleb jest nieświeży, jajka wczorajsze, parówki ze śniadania w białym barszczu na kolacje, a obiad zbyt często nie dość że niesmaczny, to fatalnie ciężkostrawny (grochówka, kapuśniak, GOTOWANA wątróbka) itp.
-budynek jest w trakcie budowy jeszcze, więc nie wszystko działa - np. podczas pobytu wymieniają kaloryfery w pokojach, kapie z dziur w suficie, w części pokojów ludzie narzekają na zimno i zimną wodę.
- FATALNA organizacja przy części zabiegów - np pod kriokomorą dzieją się sceny dantejskie, ludzie się przepychają, wpychają, powstaje ileś alternatywnych kolejek, mieszają się kuracjusze z ludźmi z zewnątrz, którzy w tym samym czasie są przyjmowani, no... skandal
-no i Pan dyrektor - do którego należy zgłaszać wszystkie uwagi... nie chcę używać brzydkich słów, ale normalnie facet obraża pacjentów. Jak część ludzi poszła złożyć zażalenie w sprawie posiłków, to rzucał teksty w stylu "ja się tym nie zajmuję, proszę sobie iść do kucharza", "widocznie Pani racja żywieniowa jest za duża, skoro pani tak wygląda", albo jak już wspomniał haber, że "jak Wam mało albo nie smakuje, to nie musicie jeść. Możecie sobie kupić swoje”... no jest słabo.
- no i sprzątanie w pokojach co drugi dzień (a to niby szpital). w zimie jest to jednak kłopot, bo piachu, soli, kotów po kostki. miotły też nie uświadczysz, bo nikt nie wie gdzie są panie sprzątające. wiec z chorym kregoslupem sprząta się samemu zmiotką z szufelką na kolanach... dramat.
A szkoda. Bo ośrodek naprawdę ma wielki potencjał.