Czytając nasze wpisy odnajduję odmienne podejścia do nawiązywania relacji z drugim człowiekiem i z czymś takim możemy się spotkać w sanatoriach.
Klasykę takich różnic dobrał psycholog scenograf tworzący Sanatorium Miłości :twied:
Są osoby które ufają ludziom i wchodzą w relacje z lekkością, skutki tego bywają dwojakie. Jedni po pewnym czasie są szczęśliwi, inni trafiają na kamień i odnoszą porażkę
Są też osoby które nie lubią nowych znajomości, podchodzą do tego asertywnie i strzegą granic swojej strefy komfortu
Ale czy można odnaleźć się pośrodku?
Na plus mamy: jesteśmy dorośli, bogaci w doświadczenia i mądrość życiową, umiemy dobrze kalkulować przed relacjami,
Na minus: jesteśmy po przejściach które często tworzą nam niewidzialną blokadę, wielu nie ma świadomości autoterapeutycznej i bez pomocy terapeuty nie zauważy niskiej samooceny, początków depresji i wielu z nas widzi się z perspektywy "lustra społecznego"
Do tego dochodzi jeszcze powoli nadchodząca starość, gdy miałem 55 lat po rozwodzie myślałem jaki jest sens tworzenia nowego związku i angażowania się w szlachetną relację. Sądziłem, że będę tylko kulą u nogi dla kobiety i brak sensu w sensie
Ogarnąłem się i zrozumiałem, że takie myślenie mnie blokuje i tworzy szarą jak papier toaletowy z PRL-u strefę komfortu
Wiem, że podejmując wybory muszę czasami podejmować ryzyko i iść na żywioł, ale już dodaję do tego moje doświadczenie życiowe i instynkt który mnie nie zawodzi. Wychodzę do ludzi, robię sobie przyjemności na zakupach i nie mam oporów do nowych relacji.
Nawet mam krótkie konwersacje z moimi kwiatami podczas podlewania
A kobiety działają na mnie stymulująco w sensie satysfakcji, kurczę to nie tak miało zabrzmieć
Kobiety które dają mi sygnały, że są mną zainteresowane napędzają moją pewność siebie( to działa chyba w obu płciach) i są weną do wyjścia ze strefy komfortu do relacji, aktywności fizycznej( to nie to co macie na myśli

) i chyba poczucia świeżości duszy
Zatem może warto zrewidować naszą strefę komfortu i wyjść do ludzi w oparciu o naszą mądrość życiową oddzielając złe doświadczenia na tu i teraz, dlaczego przeszłość ma ma nas blokować?
Życzę szczególnie tym którzy tego potrzebują w relacjach z drugim człowiekiem małych kroczków, małego inwestowania i ryzykowania w poznanie drugiego człowieka. Może też większej tolerancji w drobne słabości ludzi, przecież nikt z nas nie jest idealny
