Niestety Bogutko jeszcze trochę potrwa za nim dojdę do siebie, zwłaszcza, że jakiś dubel chorobowy mi się trafił
No ale krzątam się w domu, bo ktoś musi, skoro wczoraj mąż ledwie dotarł do domu z pracy. Następna bida mu się przypałętała. Ma problem z chodzeniem - naciągnięty mocno mięsień dwugłowy i coś tam jeszcze
Kiepska końcówka tego roku. Zresztą i jego spora część nie należała do szczęśliwych. Mam nadzieję, że kolejny będzie zdrowszy i lepszy pod każdym względem.
Licznik niezmienny od godziny ok.10.00. Więc chyba dziś już tak zostanie. Ale jeszcze zamelduję
N

