Wiktorku piszę jak jest i to co czuję choć tu prawie każdy dzień jest taki sam ale dzięki i pozdrawiam ciepluśko

.
ANDY nigdy nie lubiłam kasz a zwłaszcza tej gryczanej bo mój syn gotował ją na okrągło i ten smród przyprawiał mnie o mdłości . Wiem , wiem - kasze są zdrowe ale ze mnie ziemniaczara i kapuściara

.
Mięsko lubię tyle , że wolę gotowane a nie smażone i tego mi nie odbieraj

. Suróweczki , sałatki , morskie ryby , owoce to i owszem . Nie wiem czy zmobilizuję się do gotowania tych kasz po powrocie do domu . Tu mam podane pod nos i jest inaczej... nigdy nie lubiłam stać przy garach , wolę sprzątać , prać niż gotować

. Czasem tak ale nie non stop .
Odnośnie nastawienia ...mam inne bo tu jestem już i zaczyna mi coraz bardziej podobać się

.
Narzekać nie mogę , podane pod nos , posprzątane choć sama też troszkę ogarniam pokój , nikt mi nie mówi , że jest głodny , więc czego chcieć więcej ? Psychicznie odpoczywam a to dużo znaczy choć czasem przypomni się coś... Odnośnie koleżanek to różnie z tym bywa , inne godziny zabiegów , inne plany ale ogólnie -są ludzie , z którymi można pogadać . Dzięki za dobre słowo , Ty też dbaj o siebie i zdrówka , buziole

.