Strona 353 z 717
Re: Dobry żart jest tynfa wart-o zimie.
: 04 sty 2015 17:55
autor: Suzen
-Stary, Ty wiesz że Eskimosi mają ponad sto słów na określenie śniegu?
- Eee, ja to mam nawet więcej jak rano śpiesząc się do pracy, samochód
odśnieżam.

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 04 sty 2015 18:35
autor: Ramona2
Dzwoni telefon.
- Dzień dobry, czy mogę z Jolą?
- Niestety małżonki nie ma w domu.
- To wiem, jest u mnie. Ja pytam czy mogę.....
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 04 sty 2015 21:39
autor: Suzen
Pierwsza zasada Eskimosów:
nigdy nie jedz żółtego śniegu...
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 04 sty 2015 22:28
autor: jawa 53
Jaka choroba jest najbardziej nie praktyczna?
- Hemoroidy! Ani samemu obejrzeć, ani ludziom pokazać.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 04 sty 2015 23:29
autor: baron14
Babcia robi pierogi, spadł jej jeden surowy pierożek:
- k**wa!
A Jasio pyta:
- Babciu a co to znaczy k**wa?
- to taki pierożek
Jasio poszedł na górę i słyszy, że jego rodzice się kłócą, tata mówi do mamy:
- Ty suko!
- Tato co to znaczy suka?
- To taka miła osoba.
Jasio schodzi na dół do babci, a babci znów spadł surowy pierożek a Jasio na to:
- Suko k**wa ci spadła.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 05 sty 2015 08:27
autor: forumowicz
Siedziałem z kolegami w pubie i ktoś wyskoczył z tematem ,że piwo zawiera żeńskie hormony. Nie mogliśmy dojść do spójnych wniosków, więc postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment naukowy.
Każdy z nas (z czystych pobudek naukowych ) wypił 10 piw.
I wtedy odkryliśmy przerażającą prawdę :
1. Przybraliśmy na wadze.
2. Strasznie dużo mówiliśmy, ale o niczym konkretnym.
3. Mieliśmy problemy z prowadzeniem samochodu.
4. Nie potrafiliśmy logicznie myśleć.
5. Nie udało nam się przyznać do błędu, mimo że było zupełnie jasne że go popełniliśmy.
6. Każdy z nas wierzył ,że jest pępkiem wszechświata.
7. Mieliśmy bóle głowy i żadnej ochoty na uprawianie miłości.
8. Nie umieliśmy panować nad emocjami.
9. Po każdych 10 minutach musieliśmy wychodzić do WC i to wszyscy jednocześnie.
10. Trzymaliśmy się wszyscy za ręce.
Dalsze dowody są zbyteczne. Piwo zdecydowanie zawiera żeńskie hormony...
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 05 sty 2015 09:30
autor: Sloneczko
Rano w biurze:
- Stary, skąd masz takie limo pod okiem?!
- A, bo jak się wczoraj wieczorem modliliśmy przy stole i właśnie mówiliśmy "ale zbaw nas ode złego", to niechcący spojrzałem na teściową...
Umiera teściowa. Spogląda w okno i szepta:
- Ale zachód.
Zięć:
- Niech się mama nie rozprasza.
Żona do męża:
- Kochanie, a wiesz, że mamusia była wczoraj u tego słynnego dentysty?
- Taak? A co, kanały jadowe jej udrażniał?
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 05 sty 2015 14:32
autor: Leon43
Rozmawiają żony kierowców.
- Wiesz, mówi jedna, nie wiem co się dzieje z moim starym, jak wróci z trasy to chodzi po domu jakiś taki nieswój, kreci się a wieczorem zamiast do łóżka idzie spać do swojej ciężarówki.
- aa widzisz, mówi druga, ja mojemu staremu zrobiłam w pokoju dokładną kopię jego kabiny. Od tamtej pory seks jest [cenzura], jak po ślubie, dłuuugo, upojnie, aż do rana. Tylko czasami dziwnie się zachowuje. zrywa się o 5-ej rano, szarpie mnie i krzyczy- nooo, bladż, paszła w piz.. du bo ujezdzam do domu

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 05 sty 2015 14:34
autor: Leon43
Maż budzi się po ciężkim piciu, otwiera oko i patrzy a tu cała pościel mokra. Patrzy na żonę i błagalnym głosem mówi:
- przepraszam kochanie no wiesz ja...
na to żona: Przestań miałam polewkę całą noc jak przytargałeś bałwana i próbowałeś go dupczyć..

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 05 sty 2015 15:15
autor: Leon43
Trzech facetów cale życie zbierało na wyjazd do Kenii, ale zbierali aż tak, ze jedli suchy chleb popijając woda. W końcu uzbierali i wyjechali. Pewnego wieczoru jeden z nich mówi:
- Ej chłopaki, może napijemy się wódki
Drugi mówi:
- Ok, super.
A trzeci na to:
- Kurcze ja cale życie prawie nic nie jem, nie pije po to, żebyśmy wyjechali! Zbieram na to, żebym mógł sobie pozwolić na zwiedzanie, na wycieczki! A wy wydajecie na wódkę? ja się na to nie pisze! - i obrażony poszedł spać.
Wiec dwóch poszło, kupiło 2 flaszki, opili się zdrowo i wrócili do domu.
Rano wstają, patrzą, a nie ma trzeciego! Wychodzą przed kwaterę.... patrzaa... a tam leży krokodyl - gruby, ogromny, piękny krokodyl z otwarta paszcza! Patrza - a z tej paszczy wystaje głową tego trzeciego. Stoja tacy niezbyt trzeźwi, patrząą i jeden mówi:
- Patttrrrrz starrrryyy, na wóóóóódke sęępiłł, a śśpiwooorek toooo Lacoste.