Re: Granit Szklarska Poręba KRUS
: 02 sie 2017 15:46
Witam zainteresowanych w temacie. Przypadki moich forumowych recenzji po przebytej rehabilitacji oraz korespondującego z nią spectrum rozrywkowo-turystycznego, zaliczam u siebie raczej do zwyczajów marginalnych. Aczkolwiek diagnostyka państwa rozbieżności w ocenach tegoż ośrodka, sprowokowała moje zarchiwizawane już reminiscencje, to przed zredagowaniem swojej wypowiedzi chciałbym uniknąć jej autoryzacji. Po prostu nie czuję się.... a może nie potrafię pretendować do miana emisariusza żadnej ze stron rozpoczętej dyskusji. Będąc wiosną 2016 r gościem " Granitu " , ową gościnność starałem się "przekuć" w afirmację dobrych dla zdrowia zwyczajów a po 15-tej , kreowaniu zgodnego z duchem czasu wypoczynku. Jako inskrypcję dodam , że na 21 dni pobytu , 3 dni nie padało... Gdzie więc miejsce na radosne retrospekcje ? Jak każdy ośrodek " Granit " ma swoje "sacrum i profanum". W moich ocenach "pod górkę" bywało nie tylko podczas pieszych wycieczek , czy też namacalnie skomercjalizowanej kadry dydaktyczno-leczniczej , ale także z powodu osobliwych zwyczajów współ -kuracjuszy. Zderzenie postaw przebywających tam rolników jest wprost zadziwiające. Priorytety które przyświecały kilkunastu nadwyrężonym codzienną pracą pensjonariuszom da się ująć przy pomocy znanego wzoru : C2H5OH. Resztę najlepiej przemilczeć.... Byłem też świadkiem kiedy to po przyjeździe koedukacyjna grupa nie doczekawszy się wizyty u pana doktora , obudziła się następnego ranka z rozplanowamymi zaocznie na karcie zabiegami. Moim lekarzem była pani Beata która odcinając się profesjonalizmem i życzliwością od " następnej nadzwyczajnej kasty ", dość merytorycznie potraktowała sugestie dotyczące mojej somatyki. Lekarka z klasą.... Mini biuro podróży, mieszczące się tuż obok jadalni nie ukrywa że wyjazdy do Drezna i Pragi stanowią kanwę do prolągowania dodatkowych profitów z licznych zdjęć i pamiątek. Drobiazgiem nazwę precedens w którym drzwi na balkon każdorazowo były domykane grubym gwożdziem . Niszowa kawiarenka jedynie dla wydolnych astmatyczne . Po godzinie tańca tlenu jest odwrotnie proporcjonalnie do skroplonego potu. Nstomiast w agendzie " sacrum" na uznanie zasługuje kuchnia i obsługa. Aż dziwne że w tak niskiej stawce żywieniowej potrafią zainicjować radość kuracjusza. I choć menu znacząco odbiega od tego z " Sowa i przyjaciele" , talent kulinarny moim zdaniem nobilituje je do miana "Masterchef". Pan od K.O. zajmująco przykuwa wiedzą i osobliwą metodyką jej przekazywania . Duży pozytyw ! Nie wdając się w dalsze dywagacje mój pobyt w Granicie ma umocowanie zarówno w przedziale dobrych jak i zniechęcających wspomnień . Obecnie sprawy osobiste ograniczyły mi możliwość korzystania z rehabilitacji, jednak od przyjazdu że Szklarskiej P. jestem wektorowo ukierunkowany na plażę Kołobrzegu i Świnoujścia . Pozdrawiam. 