Relacja z pobytu
Przyjęcie ..
Pojechałam na turnus dzień wcześniej . Byłam w osrodku już ok 11.... , przyjęto mnie o 16 - od tej godz. mogli przyjmować kuracjuszy z KRUS-u ...... miła , szczuplutka szatynka z recepcji poinformowała mnie , że u ochroniarza mogę zostawić bagaż , mogę wykupić obiad , pobyć na tężni i wrócić przed 16..... tak zrobiłam , tyle , że po obiedzie przywitałam się jeszcze z morzem .
Kilka chwil po 16 , próbuję otworzyć drzwi do pokoju i

dzrzwi otwarte

. Otóż byłam w pokoju już jako druga .
Przywitanie ze współspaczką , i napływające do oczu łzy - ja z Nią nie wytrzymam trzy tygodnie - ale mi się trafiło

- mętlik w głowie .
Po kilku dniach dowiedziałam się , że Ona gdy weszłam pomyślała dokładnie to samo .
Teraz obydwie wiemy , jak bardzo pozory mogą mylić . Po godzinie byłyśmy już dobrymi kumpelami , a dzisiaj śmiało powiem , jesteśmy przyjaciółkami

najlepsza z dotychczasowych współspaczek , chociaż zawsze dobrze trafiałam
Zabiegi ...
Z samego rana wizyta u pielęgniarki , potem lekarz - zapytał jakie mam oczekiwania co do zabiegów , zalecił mi je bez problemu , oczywiscie dodał basen i coś od siebie , jak nazwał - z górnej półki .
Bazę zabiegową , personel kazdego szczebla oceniam bardzo dobrze .
Stołówka ...

- pozytywny
Jedno tylko zarówno ja , jak i prawie wszyscy chcieliby zmienić . Wiecej surówek na obiad , choćby kosztem tych ze śniadania .
Wolny czas ...
Już w niedzielny wieczór , stworzyłyśmy z " blondyną " naszą paczkę
Trzy tygodnie Wszyscy i wszędzie razem .
Wyruszaliśmy po obiedzie na dłuuuugie spacery , z małymi przystankami

...kto zna Kołobrzeg , ten wie .... Taras Widokowy , obrotowa kawiarnia , Kamienny Szaniec , kawiarenka na molo i inne
Ok 18,0 kolacja , a o 19,0 znowu wyruszamy ..... na tańce
Aż nadszedł ten dzień , że ....
.... pomachałam Mu tylko z balkonu i ....... za moment dostaję sms-a ...." nie płacz , proszę " ...
Takie przyjaźnie pozostają na całe życie ..
Podsumowanie ...
Pobyt uważam za mega udany pod każdym względem
