Kreciku, może być i grzywna w wysokości co najmniej wartości auta. Ale wiesz, jak nie zabiorą pojazdu to zaraz będzie problem - jak wycenić jego wartość? Zatrudniać rzeczoznawcę? Koszty wyceny dodać należy do wartości auta, żeby nie było tak, że ekspertyza będzie droższa niż ten zajęty samochód. Po zatrzymaniu nietrzeźwego i tak zabierają go i jechać autem dalej nie może. Niech więc auto odholują na policyjny parking i niech będzie zastawem aż do opłacenia grzywny. Ale nie oddawać go wcześniej bo zaraz będzie tak, że auto odebrał, a biedny jest strasznie i na grzywnę nie ma.
Moim zdaniem jednak zbyt skomplikowane. Czasochłonne. Podatne na przekupstwo (dochodzą rzeczoznawcy), a przecież o prostotę rozwiązania chodzi. Nadal obstawiam konfiskatę i aby pozbyć się problemu, natychmiast powinna być ogłoszona aukcja na taki pojazd. Krótkoterminowa. Ogłoszona w systemie internetowym by nie było nadużyć, że nikt nie wie o takich aukcjach z wyjątkiem zainteresowanego. W tym momencie sprawca ma możliwość odzyskania pojazdu w krótkim czasie. A jednocześnie pozbywamy się rzeczoznawców, cena wykupu będzie ceną rynkową i będzie dla sprawcy równa wysokości grzywny. Przecież skonfiskowanych aut Policja nie weźmie dla siebie, trzeba je sprzedać tak czy owak.
Ale cieszę się, że jesteś co raz bliższy propozycji konfiskaty.


