Prosze nie mylić flirtu(jest czymś pieknym) z prymitywnym zachowaniem niektorych kuracjuszek i kuracjuszy jakie mogłam zauwazyc w sanatorium.Nie mam nic przeciwko spotkaniom nieznajomych osób w sanatorium (w kazdym miejscu na swiecie moze zrodzic sie uczucie) Podkreslam chodzi o formę zaczepek i zachowanie co po niektórych...."sanatoryjnych playboyów"
Najbardziej rozbawiła mnie pani ,ktora jadac do sanatorium bierze 2000zl pozyczki z banku i jak mówi z niczym sie nie certoli
tylko stawia panom piwa,drinki i wybiera.......Po co mam tracic czas,mowi i czekac na drinka? jak tu sama wybieram. I tyle mojego !:) Mam partnerów do tanca takich jakich chcę i nie musze czekac az jakis sie zlituje i mnie poprosi do tanca.
Potem wraca do domu(mała miescina jak okresliła) i przez 2 lata splaca pozyczke by znowu pojechac do sanatorium i sie zabawic ,oczywiscie z kolejną pozyczką
Rozbroiła mnie do łez swoją szczerością i bezpretensjonalnością i bardzo urzekła.
ps. ale ja jestem bardzo sympatyczna i dusza towarzystwa, tylko nie lubiana przez tutejsze panie na forum


