Witam Ciebie o poranku.
Mówisz, elaborat...Hmm...Ponieważ Piszesz w koło to samo, tylko ubrane w inne słowa. Raz, o akceptacji Prawisz, później Zaprzeczasz tej, (przepraszam za wyrażenie) wesołej ideologii o przemijaniu.
Od samego początku staram się Ci wytłumaczyć, że coś co nie przeminie jest codziennością, a Ty Piszesz, że przeminie wraz z nami, czuli nie przeminie.

I nie wiem, jak pozytywnie się nastawisz, a nie Przekonasz na własnej skórze, będą Ci wychodzić elaboraty o przemijaniu.
Wiesz, wolę wiedzieć, że choroba przeminie, będąc w pełnej tego świadomości, niż mówić że diabli mnie wezmą wraz z nią, bo nie przeminie.
Jakie to proste, prawda?
Dalej... Nie warto walczyć ze złem, bo i tak ono nie przeminie, bo nie mamy na niego wpływu?
Czyli rozumiem że, nie budujmy studni w Afryce, by ludziom dać wodę, bo susza przeminie? Ważne aby się nastawić pozytywnie, i być sobą...Czyli kim?
Nikim? A co za tym idzie, nie ruszać bo przeminie?
Dać uderzyć się w policzek, i powiedzieć, nie boli, nic się nie stało, to przeminie? Wkurza Cię bezsilność , ponieważ nie mamy wpływy na zło tego świata? Więc lepiej to zaakceptować?
A czy Ty Wiesz, że tłumiąc takie emocje w sobie, nic tylko Zadręczasz się? Zatruwasz własny organizm, w imię jakiejś chorej utopii?
Wiesz co? I ja nie zamierzam się licytować, kto ma, czy miał gorzej, bo to bez sensu, ani tym bardziej przekonywać do niczego.
Mówisz, że wszyscy popełniamy błędy, bo tak jest w istocie, ale czy Ty nie Próbujesz w ten sposób budować sobie materaca, aby mieć miękkie lądowanie w przyszłości? Tak mi to wygląda, a jeśli chodzi o ideały, których nie ma niestety, i wszyscy popełniamy błędy, co też jest prawdą, wiem doskonale. Pisałem już o tym dawno w swoich wierszach, zebranych w wydanym niedawno tomiku.
Dla mnie, to nie nowość, a to co mam za sobą, nauczyło mnie jednego, a mianowicie, że życie nie jest zabawką w rękach ludzi, którzy zamierzają bawić się nim, i wymyślać różne teorie o przemijaniu. Życie, to trudna droga do przebycia, na której są dziury, w które wpadniemy, czasem nie będzie łatwo z nich wyjść, dopuki ich nie zakleimy, bo same się nie zasypią ani nie przeminą. Że życie to ciągła walka o przetrwanie, że to zarówno słońce i chmury, i śpiew i muzyka, to ból i cierpienie, to noce i dni, to dzieci, to coś, co nie minie nikomu i nie przeleci między palcami jak woda.
A teorie o tym, że siadę z boku i będzie mi dobrze, bo wszystko minie, bo tak ktoś w książce napisał, i przeminie, byle sobą być, to bajki.
A Dalaj Lama będzie dalej po świecie jeżdził i narzekał, jak to go ludzie krzywdzą...Ale to przejdzie, Prawda?
Miłego dnia
