Witam Wszystkich
Nie wiedziałam, że ktoś się zmartwi tym, że mniej udzielam się na Forum
Zaglądam prawie codziennie, czasem coś tam skrobnę ale to prawda, że na pogaduszki raczej się nie rozsiadam
Może dlatego, że po tym drugim szczepieniu poczułam się troszkę pewniej, więcej wychodzę z domu, odwiedzam koleżanki z którymi nie widziałam się prawie od roku a przede wszystkim chodzę bardzo często do córki. Mój roczny wnusio musi się do mnie w końcu przyzwyczaić, bo jak na razie nie płacze tylko jak mamę, tatę lub braci ma w zasięgu wzroku. A tu córce urlop macierzyński się skończył, teraz ma zaległy zwykły i nadrabia zaległości zwłaszcza stomatologiczne i inne puki nie pracuje. Stara się tak umawiać, żeby choć jeden brat był po zdalnej szkole, ale w przyszłym tygodniu czeka mnie chrzest bojowy, bo idzie do dentysty na 10.30 i nie ma zmiłuj

.
Ale trzeba to przełamać, bo być może jakiś czas będę musiała zająć się nim troszkę dłużej.
Spotkania z koleżankami nie napawają mnie niestety tylko samą radością. Przez tę izolację ale i brak regularnych kontaktów z lekarzami zeszło z nas powietrze. Nasiliły się różne dolegliwości, ogarnęło jakieś zniechęcenie. Czas ucieka i się nie cofnie, zostało go coraz mniej, ech

.
Pewnie to też jest powód żeby za dużo nie pisać i nie psuć innym nastroju, taka prawda.
Zmartwiłam się problemami Dani, ale ZUS to taka instytucja gdzie nie tylko nie ma empatii ale bywa, że jest coś jakby satysfakcja, że można pacjenta - petenta zagonić do narożnika. Mojego męża na siłę wypychali na rentę (miał 52 lata) choć bardzo chciał pracować i miał do tego warunki nawet podczas choroby, a naszej znajomej (42 lata) poważnie chorej na nowotwór, kazali w kółko chodzić na komisje, przedłużali rentę na najkrótszy możliwy okres aż do śmierci czyli w sumie nie długo.

A był to w jej dramatycznej sytuacji dodatkowy, bolesny stres.
To było 20 lat temu i miałam nadzieję, że się zmieniło na lepsze ale jak widać niekoniecznie
Dani, zmień lekarza!!!
Dobry lekarz to taki, który jak trzeba pomóc NIE ROBI ŁASKI, tylko robi to co do niego należy. Potrafi leczyć to leczy a jak nie potrafi to kieruje do kogoś, kto potrafi pomóc. Ja zmieniałam lekarza i przychodnię POZ dwa razy. Pierwszy raz miałam taką panią dr jak Dani i zmieniłam przychodnię, za drugim razem poszłam do następnej przychodni za moją lekarką, która się przeniosła. Teraz jestem na tzw. lodzie, bo moja wieloletnia pani dr przeniosła się do przychodni prawie 40 km od mojego miasta, a ja, choć jeżdżę autem, jestem coraz starsza i czasem może być potrzebna wizyta domowa i co wtedy? Całkiem nie wiem co robić, bo poza nią nikogo tam nie znam a jest na tyle daleko od domu, że nie mam kogo z sąsiadów podpytać.
No i ponarzekałam
Bardzo chciałabym gdzieś wyjechać i odpocząć wśród ludzi, ale z drugiej strony wolałabym mieć jedynkę a to w moim przypadku się troszkę wyklucza

. Nie nawiązuję tak szybko kontaktów z ludźmi, bywam czasem niewidzialna

może dlatego, że przyzwyczaiłam się do samotności a nawet zaczęłam ją jakoś po swojemu lubić.
Pozdrawiam Was Dziewczyny bardzo, bardzo cieplutko, trzymam kciuki, żeby wszystko Wam się poukładało jak najlepiej.
Dziękuję za pamięć i troskę
Życzę dużo, dużo zdrowia, radości z życia, z wiosny, z kontaktów z bliskimi.
Dużo buziaków
PS Nie gniewajcie się, że więcej czytam niż piszę, ale cały czas myślę o Was. A za literówki przepraszam, bo okulista też mi się kłania w pas.
A z jedną , jak to
darek określa "Parafianką" może niedługo będę mogła się spotkać na ławeczce albo innym krzesełku w ciepły, słoneczny dzionek. Podobno niebawem tak ma być

.