Witam wszystkich
Tak sobie siedzę i czytam Wasze wpisy w tym dziale i przychodzi mi do głowy taka oto refleksja: "co kraj to obyczaj".
Inaczej dzieje się w regionie NFZ i ZUS łódzkim, inaczej w mazowieckim, inaczej w śląskim... a jeszcze inaczej w podlaskim. Już nie wspomnę że często nawet ten sam lekarz orzecznik wyda zupełnie inną decyzję w stosunku do jednej osoby a zupełnie inną do drugiej, czyżby było to uzależnione od pogody,

a jeśli tak to jakiej

Czemu w naszych wspaniałych systemach nie ma z góry przypisanych zachowań człowieka do człowieka, człowieka do choroby itp.
Ale wracając do tematu który skłonił mnie do napisania. Jestem od połowy grudnia na L4 a obecnie mam zwolnienie do końca kwietnia, będąc ostatnio u lekarza oznajmił mi, że moim kolejnym etapem leczenia to leczenie prewencyjne czyli sanatorium ZUS.
Sugerując się wpisami Sztaniego

i Rachel

powinnam do czasu wyjazdu być na zwolnieniu bo jeśli wrócę do pracy to ZUS może mi odebrać tak wspaniały przywilej albo wcale go nie przydzielić. Natomiast sugerując się wpisami Niki

bez względu na to czy w między czasie wrócę do pracy czy nie z takiego dobrodziejstwa prawdopodobnie skorzystam. Tak czy inaczej jeszcze długa droga do szczęścia, koniec kwietnia złożenie wniosku do ZUS, miesiąc czekania na komisję i około 3-4 m-cy czekanie na wyjazd.
U mnie w pracy były przypadki, że koleżanki mimo, że wróciły z L4 do pracy to po odczekaniu paru miesięcy pojechały do sanatorium ZUS.
I od czego to zależy i kto ma rację
Tak czy inaczej wszystkim życzę
DUUUUUUUUUUUUŻO ZDRÓWKA i pogody takiej kiedy to lekarz orzecznik wyda dobre dla nas opinie.
pozdrawiam
