Popieram post Gaby.

Własny, mały, czajnik to rzecz bezcenna w sanatorium, szczególnie dla porannych kawoszy.
Poza tym w niektórych obiektach, szczególnie starszych, woda z kranu "zalatuje starym żelazem"

i parzenie kawy
z takiej wody to "świętokradztwo". Trzeba ją sobie przynieść, albo ze sklepu, albo ze źródełka np. Czesława (jest
obok nieczynnych basenów), a wtedy lanie jej do czajnika na korytarzu to znów czyste marnotrawstwo. Więc wybór
jest tylko jeden. Zabieramy czajnik ze sobą. Żeby nie zajmował nadprogramowo miejsca to do jego wnętrza można
zapakować dodatkową kiecunię lub inny drobny ciuszek. Ale uwaga w CRR trzeba go chować ponieważ jest zakaz
używania indywidualnych sprzętów do grzania wody w pokojach.

Jak się znajdzie "usłużna" pani sprzątająca to
mogą być, nieprzewidziane, drobne kłopoty.
