Witam! W Witalu byłem w listopadzie 2011. Na sporo Waszych wątpliwości i pytań postaram się odpowiedzieć

Generalnie było OK, ale jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach...Panie w Recepcji, zgoda, średnio miłe-uzyskanie przez telefon to wyzwanie...W trakcie pobytu: w pokojach czajniki i szklaneczki, wymiana pościeli ręczników oraz sprzątanie regularnie i bez uwag. Instruktorzy, masażyści i pozostała kadra - bardzo zaangażowani w pracę, uprzejmi i mili (poza nielicznymi wyjątkami: np. pan ratownik i p. instruktorka z basenu - czasami mieliśmy wrażenie, że przeszkadzamy, i nie jest to tylko moje zdanie, stąd liczba mnoga w mojej wypowiedzi). KO - co wieczór coś: albo dyskoteka (bezpłatna), albo karaoke, albo dancing (płatne). Muza taka sobie, ale o gustach nie dyskutujemy, a rozrywka była, i o to przecież chodziło

Jakieś ognisko i/lub tego typu imprezy również organizowano. Weekendy bez zabiegów-wolne; wtedy wycieczki po bliższej i dalszej okolicy (z Wilnem włącznie), ewentualnie do domu - wystarczy zostawić wiadomość pielęgniarce dyżurnej. Alkohol? Dostępny (w postaci browaru) w kawiarni. Nadużycie (chyba) karane zsyłką i konsekwencjami , ale widziałem kuracjuszy w odmiennych stanach świadomości

i nic! O ile pamiętam, nikt dyscyplinarnie nie wyleciał, ale ostrożność nie zawadzi...Telefony-wszystko prawda; polskie sieci - beznadzieja...Gdzieniegdzie tylko udaje się złapać zasięg. Wi-fi jedynie w hallu vis-a-vis biblioteki. Wyżywienie b.dobre. Akurat ja skorzystałem z okazji i zafundowałem sobie dietę 1500 kal + intensywne ćwiczenia, z pozytywnym efektem: wagę zacząłem tracić już podczas turnusu, by kontynuować proces po powrocie do domu. Efekt? 13 kilo mniej!!!

Ewentualne książki do czytania lepiej wziąć ze sobą - w bibliotece mały wybór. Cóż, to chyba tyle (przynajmniej na razie). Byłych kuracjuszy serdecznie pozdrawiam, a przyszłym życzę wytrwałości w ćwiczeniach i powrotu do zdrowia.
A.