Medi, czytając Twoją wypowiedź, czytam siebie samego choć może nieco inaczej to ująłem. Nie chodzi o samą dzietność ale o cały szereg przyczyn, których część wymieniłem, a przez które żyjemy na takim poziomie jaki znamy - "nieco" niższym od najlepszych. Przytoczony przez Ciebie przykład przerostu administracji jest bardzo obrazowy. Ale kto przygotował nam taki los jak nie nasi poprzednicy na tym świecie, jak nie nasi przodkowie, dziadkowie, rodzice? To proces długofalowy.
Wierzę w następstwo zdarzeń, w to że robiąc dziś coś prędzej czy później my lub nasze dzieci odczują tego skutki. Oczywiście na niektóre nie mamy wpływu, wojna i lata komunizmu zrobiły swoje i to będziemy odrabiać długimi latami.
Odpowiadając na pytanie tytułowe. Moim zdaniem 70-latkowie mają takie samo prawo do sanatorium jak i 50-latkowie. Dodatkowo 50-latkowie mają jeszcze szansę skorzystania z sanatorium ZUS, której już nie otrzymają 70+. Myślę, że nie można rozwiązać problemu kolejek, obcinając liczbę potrzebujących wg kryterium niezdrowotnego jakim są zarobki. Trzeba by wtedy całkowicie zmienić system np. na pobieranie składki kwotowej równej od każdego, a nie procentowej ale to już zupełnie inny temat. W każdym razie należy szukać rozwiązania w większej dostępności usług medycznych, a nie w ich ograniczaniu.
Słoneczko, jak najbardziej dbaj o swoją mamę. Matkę ma się tylko jedną.
